Trzecia jazda po mieście

Tym razem instruktor Waldek zabrał mnie w okolice trasy egzaminacyjnej. Na (dobry?) początek oberwało mi się za nieprawidłowe zatrzymanie się do skrętu w lewo. Zatrzymałam się i za daleko, i za bardzo z lewej strony.

Jechaliśmy dalej bez większych przygód, ale muszę jeszcze popracować nad kilkoma sprawami:
– częściej używać hamulca -> teraz hamuję, jak już muszę :-). Do swiateł zwalniam odejmując gaz i redukujac biegi. A powinnam być przygotowana z hamulcem na nieoczekiwane sytuacje (np. nagłe hamowanie pojazdu przede mną).
– płynniej przyśpieszać -> jak jadę powoli to mam chwilę na odstresowanie się, więc ją sobie czasem przedłużam ;-).
– wolniej pokonywać zakręty 90-stopniowe -> bo czasem ponosi mnie fantazja ułańska ;-).

Szósta jazda treningowa

Przed trzecią jazdą po mieście pojechałam tradycyjnie do Stringa trochę potrenować. Jednak dzień miałam „słaby”, pogoda przed-burzowa, a ja jakaś nie zwarta i nie gotowa ;-).

Pierwsze minuty jazdy to jakaś porażka, potem się rozkręciłam – ale to i tak, nie było TO! Wniosek z tego taki, że jak masz dzień „słaby” – to i w jeździe motocyklem, to od razu da się odczuć… Wtedy raczej trzeba odpuścić, bo szkody z tej jazdy może być więcej, niż pożytku.

Małe podsumowanie ;-)

Jak motocykl wpłynął (czytaj: wywrócił do góry nogami) na moje dotychczasowe życie:

BRAK CZASU
1. Od 2 miesięcy nie ugotowałam sobie obiadu, bo nie mam czasu na pierdoły – motocykl jest ważniejszy!
2. Zdarza mi się zaplanować dwie rzeczy na ten sam dzień i zawsze wygrywa motocykl!
3. Jak się umawiam, że wpadnę do kogoś w tym tygodniu – to zwykle ma to miejsce z opóźnieniem 1-2 tygodniowym, bo muszę tą osobę wkomponować w motocyklowy grafik.
4. Jak się umawiam z kimś „motocyklowym” to będę na 100%.

WYGLĄD
1. Wakacje w pełni, spódnicę zdarza się ubrać – a moja prawa łydka jest jakby zapożyczona od 10-cio latka, co łazi po drzewach. No i już z 15 osób spytało: czy to od rury wydechowej?? NIE! od silnika ;-).
2. Odkryłam coś takiego jak suchy szampon, ratuje włosy po 2 godzinach noszenia kasku 😉

PSYCHA
1. Jak idę spać to myślę o jeździe motocyklem, ale na szczęście mi się nie śni – bo to by była lekka przesada!
2. Mam ochotę zamordować każdego, kto mówi, że: „Co to za filozofia jeździć na motorze? Wsiada się i jedzie” – wrrrrrrrr (to nie warczenie motocykla, tylko psa – moment przed ugryzieniem 😉 )
3. Mimo tego wywrócenia życia do góry nogami – energii mi nie brakuje. Jadę na paliwie w końcu!