Tym razem instruktor Waldek zabrał mnie w okolice trasy egzaminacyjnej. Na (dobry?) początek oberwało mi się za nieprawidłowe zatrzymanie się do skrętu w lewo. Zatrzymałam się i za daleko, i za bardzo z lewej strony.
Jechaliśmy dalej bez większych przygód, ale muszę jeszcze popracować nad kilkoma sprawami:
– częściej używać hamulca -> teraz hamuję, jak już muszę :-). Do swiateł zwalniam odejmując gaz i redukujac biegi. A powinnam być przygotowana z hamulcem na nieoczekiwane sytuacje (np. nagłe hamowanie pojazdu przede mną).
– płynniej przyśpieszać -> jak jadę powoli to mam chwilę na odstresowanie się, więc ją sobie czasem przedłużam ;-).
– wolniej pokonywać zakręty 90-stopniowe -> bo czasem ponosi mnie fantazja ułańska ;-).
