Jak motocykl wpłynął (czytaj: wywrócił do góry nogami) na moje dotychczasowe życie:
BRAK CZASU
1. Od 2 miesięcy nie ugotowałam sobie obiadu, bo nie mam czasu na pierdoły – motocykl jest ważniejszy!
2. Zdarza mi się zaplanować dwie rzeczy na ten sam dzień i zawsze wygrywa motocykl!
3. Jak się umawiam, że wpadnę do kogoś w tym tygodniu – to zwykle ma to miejsce z opóźnieniem 1-2 tygodniowym, bo muszę tą osobę wkomponować w motocyklowy grafik.
4. Jak się umawiam z kimś „motocyklowym” to będę na 100%.
WYGLĄD
1. Wakacje w pełni, spódnicę zdarza się ubrać – a moja prawa łydka jest jakby zapożyczona od 10-cio latka, co łazi po drzewach. No i już z 15 osób spytało: czy to od rury wydechowej?? NIE! od silnika ;-).
2. Odkryłam coś takiego jak suchy szampon, ratuje włosy po 2 godzinach noszenia kasku 😉
PSYCHA
1. Jak idę spać to myślę o jeździe motocyklem, ale na szczęście mi się nie śni – bo to by była lekka przesada!
2. Mam ochotę zamordować każdego, kto mówi, że: „Co to za filozofia jeździć na motorze? Wsiada się i jedzie” – wrrrrrrrr (to nie warczenie motocykla, tylko psa – moment przed ugryzieniem 😉 )
3. Mimo tego wywrócenia życia do góry nogami – energii mi nie brakuje. Jadę na paliwie w końcu!
