|||

Urlop w Dolomitach. Dzień 5. Lago di Braies

Kolejnego dnia urlopu okienko pogodowe było tylko do godz. 11, więc wyskoczyliśmy szybko na „najpiękniejsze jezioro Dolomitów”. Faktycznie, trzeba przyznać, że panorama na Lago di Braies robi wrażenie i to z każdej strony! Sprzyja to niestety turystyce „instagramowej”, na każdym kroku wpada się na sesje fotograficzne „jakiś gwiazd” na tle jeziora. Im dalej od głównego wejścia, tym poszerza się przestrzeń na podziwianie tego cudu natury.

Jezioro można obejść dookoła i taka jest też kolejność moich zdjęć. Prawą stroną idzie się łatwą ścieżką po płaskim terenie, aż do odgrodzonej, kamienistej plaży. Ogrodzenie służy ochronie alpejskich krów, które swobodnie się tam przechadzają. Jezioro ma zakaz kąpieli i pływania na prywatnym sprzęcie. Można wypożyczyć klimatyczną, drewnianą łódkę, ale najpierw postać trzeba w długiej do nich kolejce. Na białej, kamienistej plaży jest mnóstwo kopczyków z kamieni.

Lewą stroną jeziora wraca się już przez wzniesienia, a żeby było łatwiej to zbudowano tam platformy ze schodami. Mimo pochmurnego nieba, turkusowa tafla jeziora była wyrazista i miała kilka odcieni. Woda była krystalicznie czysta. To miejsce jest przepiękne i warto je odwiedzić, będąc w Dolomitach.

Podobne wpisy

  • |

    Alpy 2026 – dzień trzeci. Zamek Trauttmansdorff i jego ogród

    Popołudniu wyskoczyliśmy do Zamku Trauttmansdorff w Meran, z przylegającym ogrodem botanicznym. Miejsce to szczyci się tym, że gościło dwukrotnie cesarzową Sisi, na turnusach uzdrowiskowych (raz była z córką). Potocznie mówi się: „ogrody Sisi”, bo tam godzinami spacerowała sobie cesarzowa. Obecnie w budynku znajduje się muzeum 250 lat historii turystyki i uzdrowisk w Alpach – Touriseum….

  • No i doła mam…

    Wiem, wiem pewnie mnie o takie stany nie podejrzewacie. A i owszem zdarzają się… szczególnie na takie wieści! Całkiem niedawno powaliła mnie wiadomość o tragicznej śmierci dwóch młodych kobiet startujących w rajdach (czytajcie: tutaj). Jeżdżę kibicować na rajdy od 15 roku życia, wiem jaką pasją potrafią być i ile wysiłku wkładają zawodnicy w swoje starty….

  • Upałów ciąg dalszy…

    W komentarzach doszliśmy do wniosku, że najlepszą porą do jeżdżenia motocyklem w czasie upałów są poranki. No wszystko pięknie, ładnie – ale ciekawe kto mnie zmusi w weekend do wczesnego wstawania? Nie ma takiej opcji! A jakby ktoś spróbował, to zostałby znokautowany, niczym budzik (w tygodniu do pracy budzi mnie komórka – bo ją żal…

  • Noworoczne dylematy

    Powiem Wam, że jak nie ma zimy to mam większego doła z powodu zimowania motocykla. Jakby był śnieg i mróz – to i ta tęsknota byłaby jakaś zamrożona. A jak jest – 5 stopni, zielona (jeszcze!) trawa, świeci słońce i ptaszki śpiewają i już szlag mnie trafia! Jak nie ma być zimy, to niech już…

  • Figury…

    Dziś znów zaatakowała mnie przyroda i to było dość wesołe, bo to była… perliczka. Jakby ktoś nie wiedział cóż to za stworzenie – to opisze to, iście zoologicznie: „coś jak kura, ale z większą dysproporcją głowy do reszty ciała, na niekorzyść tego pierwszego” 😉 Może to tłumaczy fakt, że rozczapirzyła skrzydła i z dzikim okrzykiem…