String o sobie

Wypadało by się przedstawić – String jestem (ukłon ;-D ).

Urodziłem się w 2004 roku i serce mam Yamahy. Myślę, ze na te Wasze lata – to czuję się… tak na 25. Wyszalałem się w młodości, a teraz mam trochę spokoju u boku swojej nowej Pani.

Zdarza się, że nie mam pojęcia, czego ona ode mnie chce lub – co akurat chciałaby ze mną zrobić. Ale zgadzam się z opinią, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa – więc nie próbuję tego zrozumieć, tylko przeżyć!

Czasem muszę dosadnie dawać jej do zrozumienia, że przesadziła i tak się bawić nie będziemy… Ale generalnie to się dopiero docieramy. A czy będzie z tego dłuższy związek? Hmm, kto to wie?

A w ogóle to lubię się z nią droczyć i testować granice cierpliwości. Moim ulubionym psikusem jest chowanie biegu jałowego ;-). Czasem bawimy się też w zapasy, czyli kto kogo rozłoży na glebie? 😉

No i nie wiem, czy wybaczę jej te kwiatki – bo wyglądam co najmniej niemęsko. No, ale moja Pani stwierdziła, że powinno być widać, że dosiada mnie kobieta.

Fajnie być Stringiem, jak ma się kobietę za właścicielkę ;-)!

Update: String został sprzedany w sierpniu 2014 roku, lata gdzieś po woj. opolskim.

Podobne wpisy

  • Wyprawa na Czarną Górę cz.1

    Po lekkim śniadanku wyruszyłam na swoją pierwszą wyprawę turystyczną. Mam niedaleko fajny skrót do Kłodzka przez szczyt góry, mogłam więc poćwiczyć przed zaatakowaniem Czarnej Góry. Droga pod górę jest dość dziurawa, ale na Stringu to nie robi wrażenia, dziury to on łyka tak, że prawie ich nie czuje. Z górki jest już nowy asfalcik, bo…

  • Marynistyczna historia Pomidora

    Jakiś traf chciał, że na mojego bloga trafił Maciej, jeden z poprzednich właścicieli Pomidora, poznał swój, były motocykl i opowiedział mi o nim wiele, ciekawych rzeczy. Motocykle to jego wielkie hobby, przeważnie ma dwa/trzy “na stanie” (teraz jest Hyosung GT 650, 125-tka na miasto i quad). Lubi porównywać różne sprzęty, tak więc dość często sprzedaje…

  • No i sezon w pełni…

    …dla niektórych 😉 Aż nie wiem w którą stronę się mam obracać, tyle jednośladów śmiga po Wrocławiu. W sezonie zimowym oglądałam się tylko za Subarakami, a teraz mam dużo więcej „roboty” ;-)! Strasznie zazdroszczę, ale i wiem, że co się odwlecze… Ręka już spokojnie sięga do Stringa kierownicy, tylko jeszcze słaba jest – trzeba przypakować…

  • W błocie po… pas

    Rajd Tukan to impreza dla dużych enduro w której postanowiłam brać udział, jako „pomagier organizatora”. Trasa była na tyle wymagająca, że na moim Stringu – nie do pokonania. Stopień trudności dodatkowo podniósł padający od piątku (i bez przerwy) deszcz. A w sobotę zapadła decyzja o skróceniu kilku odcinków, żeby zawodnicy mieli szansę dotrwać do mety…

  • Okołorajdowo

    Mam swój nowy rekord – 135 kilometrów jednego dnia. Ręka wreszcie doszła do siebie po ostatniej traumie z nowym rehabilitantem, a i nauczyłam się ją rozluźniać lekko kręcąc barkiem w czasie jazdy. Na cel przejażdżki poszedł Rajd Świdnicki, biuro rajdu i odcinki. Pogoda dopisywała i z każdym kilometrem czułam się coraz pewniej, zupełnie zapominając o…

  • Poszedł String do doktora…

    Pomyślałam, że przydałby się Stringowi jakiś konkretny przegląd u mechanika przed zimą. Umówiłam się z Krystianem na poranną wizytę, ale jak zobaczyłam ten szron wszędzie – to lekko zwątpiłam… Nie chodzi o to, że się jechać nie da, ale o to, że moje oczy konkretnie by łzawiły całą drogę, co mają w zwyczaju, jak jadę…