Nocleg 135m pod ziemią – Kopalnia Wieliczka

W ubiegły weekend byłam na świetnej wycieczce – motocyklową paczką wyskoczyliśmy do Wieliczki, zwiedzić tamtejszą kopalnię soli i… tam przenocować. Pojechaliśmy na dwa auta, bo tak było optymalnie i wyjechaliśmy z zapasem czasowym, bo autostrady w Polsce to jednak wielka ruletka. Okazało się, że jednak niepotrzebnie, ale dzięki temu zyskaliśmy czas na tężnię, pospacerowanie po spokojnej Wieliczce i wspólny obiad.

Po godz. 15 zeszliśmy do kopalni, pieszo. Schodów było tyle, że można było się poczuć jak w zapętleniu czasu, a łydki bolały jeszcze kolejnego dnia. Poznawaliśmy historię kopalni, sposoby wydobycia, ale największe wrażenie w kopalni robią jednak wielkie sale oraz rzeźby w bryłach soli i na ścianach.

Po kolacji mogliśmy zabrać bagaże i windą zjechać pod ziemię – do miejsca naszego noclegu. Spodziewaliśmy się chłodu, jednak okazało się, że wcale nie zmarzliśmy. Miejsca noclegowe są tam takie, typowo kolonijne, posiłki zresztą też. Piętrowe łóżka z twardymi materacami, bez żadnej prywatności.

Obok była sala rekreacyjna, gdzie mogliśmy wesoło spędzić wieczór, pograć w piłkarzyki (wraz z tradycyjną wymianą koszulek haha) i ping-ponga. W nocy nie spałam za dobrze, myszka jakaś hałasowała, ktoś tam chrapał, a do tego ten twardy materac… Mimo fajnego miejsca, cieszyłam się rano, że już wracamy na ziemię.

Wracając, wyskoczyliśmy jeszcze na spacer po krakowskim Kazimierzu. Z rana było bardzo zimno, ale słońce potem się rozkręciło i pogoda była idealna do zwiedzania.

W wieży jak księżniczka

Od kilku lat fascynują mnie wieże, szczególnie przerobione na miejsca do mieszkania. Najwięcej ich jest w okolicy stacji kolejowych, ale zdarzają się takie ciśnieniowe, wolnostojące. Trzeba trochę pokombinować, żeby wpasować tam meble, ale uwielbiam oglądać efekty zagospodarowania tej okrągłej przestrzeni.

Ucieszyłam się, gdy się okazało, że taki apartament w wieży jest do wynajęcia w Wałczu. Było to dość kosztowne na 2 osoby, ale miejsc do spania było więcej, więc zabraliśmy ze sobą znajomych. Mieliśmy sporo kilometrów do celu, ale droga fajnie przeleciała i popołudniu wszyscy się spotkaliśmy na pizzy w Wałczu. Dookoła były ładne jeziora, choć atrakcyjnych miejsc do zwiedzania w okolicy zbyt wiele nie było.

Po wejściu do wieży wszyscy powiedzieli „wow”. Był tam super klimat – ściany z cegły, proste meble, wygodne łóżka i różne „smaczki” w postaci dodatków. Okazało się, że mamy te niskie piętra wieży, a jeden poziom z łóżkami jest nawet niżej poziomu ziemi. Jednak nie było tam czuć zimna i wilgoci – to pomieszczenie było także z pomysłem zagospodarowane. Apartament miał 2 łazienki, jedną z prysznicem, a drugą z wanną.

Apartament miał kuchnię, więc na początek część ekipy wyskoczyła na zakupy kolacyjno-śniadaniowo-imprezowe. Pogoda dopisała, więc poszliśmy jeszcze na wieczorny spacer nad pobliskie jezioro. Po wieczornej imprezce położyliśmy się spać i na szczęście żadna „Biała Dama” nas nie straszyła.

Rano po wspólnym śniadanku ruszyliśmy w drogę powrotną i zatrzymaliśmy się jeszcze przy starych pociągach w Wolsztynie.

Amerykańce razy dwa

Tak się jakoś złożyło, że przez dwa weekendy w okolicy były imprezy związane z amerykańską motoryzacją. Ma ona swój klimat i dźwięk! Lubię czasem pooglądać takie perełki, szczególnie, że w wieku nastoletnim zakochana byłam w… Corvette. Najpierw pojechaliśmy na wrocławski stadion, gdzie była American Cars Mania:

Potem pojechałam z Asią, Dawidem i jego tatą na małą przejażdżkę. Asia właśnie wjeżdża się w nowy, większy motocykl na A2 – Kawasaki Er6-f. Wyskoczyliśmy do Krotoszyna, gdzie na rynku był Kroto Amcar Spot. Samochodów było bardzo dużo i ledwo się na tym rynku „upakowały”:

Jadąc na spotkanie z ekipą zauważyłam, że dużo motocykli jedzie w jedno miejsce i przypomniałam sobie, że równolegle jest jeszcze Moto Piknik w Czeszowie. Odwiedziliśmy to miejsce wracając. Motocykli było dwa razy tyle, co widziałam tam kilka lat temu. Organizator się chyba tego nie spodziewał, bo zaplecze do siedzenia i jedzenia było bardzo słabe. Nie zdecydowaliśmy się zostać, polecieliśmy dalej…