Trzecia jazda po mieście

Tym razem instruktor Waldek zabrał mnie w okolice trasy egzaminacyjnej. Na (dobry?) początek oberwało mi się za nieprawidłowe zatrzymanie się do skrętu w lewo. Zatrzymałam się i za daleko, i za bardzo z lewej strony.

Jechaliśmy dalej bez większych przygód, ale muszę jeszcze popracować nad kilkoma sprawami:
– częściej używać hamulca -> teraz hamuję, jak już muszę :-). Do swiateł zwalniam odejmując gaz i redukujac biegi. A powinnam być przygotowana z hamulcem na nieoczekiwane sytuacje (np. nagłe hamowanie pojazdu przede mną).
– płynniej przyśpieszać -> jak jadę powoli to mam chwilę na odstresowanie się, więc ją sobie czasem przedłużam ;-).
– wolniej pokonywać zakręty 90-stopniowe -> bo czasem ponosi mnie fantazja ułańska ;-).

4 odpowiedzi do “Trzecia jazda po mieście”

  1. To ile masz już godzin wyjeżdżone?

    Też początkowo wolałam nie angażować hamulca, jak nie potrzeba ale po ćwiczeniu hamowania awaryjnego na placu, już potem we krwi mi zostało:)

    jak Ci wychodzi przeciwskręt? 🙂
    Bo ja na przykład na kursie nie miałam okazji się z tym zapoznać…a bez tego przecież ani rusz;/

  2. To moja 14-sta godzina w opisie, a 15-stą opisze na początku tygodnia 😉

    Przeciwskręt jest fajny i przydatny – jak się o nim pamięta 😉 Czasem się zapomnę i skręcam jak na ósemce, albo po prostu kierownicą. Co instruktor wyłapuje zwykle 😉

  3. Uśmiałem się. W kwestii przeciwskrętu: MOTOCYKLIŚCI DZIELĄ SIĘ NA TYCH CO STOSUJĄ PRZECIWSKRĘT I NA TYCH KTÓRZY NIE WIEDZĄ, ŻE GO STOSUJĄ. Nie da się skręcić motocyklem jadącym powyżej 30 km/h inaczej. Różnica polega na tym, że gdy wiesz że go stosujesz to robisz to świadomie z wyczuciem za pomocą kiery, a gdy nie wiesz, to kombinujesz z wychylaniem, kolanami itp, zaś maszyna robi to sama bo tak wynika z jej konstrukcji a ty jej to jedynie bardziej lub mniej utrudniasz.

Możliwość komentowania została wyłączona.