Proteinki

No niestety już się skończyły spektakularne efekty… O każdy centymetr ręki w górę – muszę walczyć. Rehabilitant wysłał mnie po białko dla mięśni, więc odwiedziłam sklep „dla pakerów”. Pan sprzedawca był wyrozumiały dla blondynki i powiedział, że jak ćwiczę mało intensywnie to nie ma zagrożenia „przypakowania” się tylko z jednej strony ;-). A proteinki bardzo dobre są, jak rozpuszczone lody truskawkowe!

I jak sobie chodzę na te ćwiczenia, to poznaję trochę ludzi, a ich podejście do choroby czy kontuzji jest bardzo różnorodne… Czasem człowiek „prawie zdrowy” jest totalnie załamany swoim stopniem niesprawności, a ten, co ma zupełnie przechlapane – jest pełen optymizmu. Jeden przyjmuje los z pokorą, inny się na niego i siebie wścieka. Jeden wie, że wypadek to wypadek, a inny nie może sobie tej sytuacji darować…

Co zyskujemy obwiniając się, załamując, wkurzając na los?
Bo tracimy bardzo wiele. Tracimy każdy dzień, który spędzimy w takim stanie…

Podobne wpisy

  • |

    Egoizm

    Hmmm z egoistycznego punktu widzenia – to ja się cieszę, że wiosny jeszcze nie ma! Serce mi pęka, jak jeżdżą pierwsze motocykle. Widzę wtedy każdy szczegół: zmianę biegu, odkręcenie manetki, wychylenie ciała… i w duszy, aż coś krzyczy: „Ja też! Ja też chcę!”. A jakby tak jeździły co chwilę? Jak ma moje biedne serce to…

  • Sanatoryjne życie

    No i zameldowałam się w Lądku Zdrój – miejscowość malutka, ale ma swój urok. Życie kręci się tu wokół zabieganych kuracjuszy (bo zabiegi są porozrzucane po innych ośrodkach w mieście) i ciężko spotkać tubylca na ulicy. Najbardziej brakuje tu wiosny, zieleni i motocykli ;-), bo wtedy to miejsce tętni pewnie, większym życiem. Poprosiłam o młodszą…

  • Pozdrowienia z Poznania (update)

    Szybki wypad na operację do Poznania, okazał się być urlopem szpitalnym. Nie mam pojęcia w jakim celu zostałam zawezwana już w środę, skoro najbliższy, wolny termin (niekoniecznie dla mnie) jest w czwartek, tydzień później… Mieszkam sobie w szpitalu znowu, ale tym razem daleko od domu, znajomych, rodziny… smutno. Czyta mnie ktoś z Poznania? Zapraszam w…

  • Byle do przodu!

    Dzięki za wsparcie! 😉 Jutro wypuszczą mnie wreszcie ze szpitala. Zakres ruchu po operacji jakiś tam podstawowy mam, tylko mięśnie tak słabe, że podniesienie ręki powyżej pasa – jeszcze przekracza moje możliwości. Mam tu takie „krzesło tortur”, co robi to za mnie, więc przynajmniej wiem, co możliwe jest. Ciągle mnie pytają, czy będę nadal jeździć?…

  • No i na „wczasy” ;-)

    Właśnie kończy mi się chorobowe, to wybieram się na wczasy… darmowe i przymusowe. Muszę tylko odbyć 6 zabiegów rehabilitacyjnych dziennie i mogę żyć na koszt NFZ w marcu (Lądek Zdrój), a ZUS w maju (Świeradów). A tak serio, to całe szczęście – bo znalezienie na czas terminów rehabilitacyjnych w taaaaaakim wieeeeeelkim Wrocławiu powoli zaczęła graniczyć…

  • W domku

    Mówią, że w domu wszystko lepiej się goi. Może i prawda, bo do codziennych czynności nieświadomie włączam prawą rękę. Czasem się zapomnę i chcę nią jeść, i dopiero ból przypomina mi, że jeszcze nie dosięgam. A nawet w ramach rehabilitacji udało mi się pomalować samodzielnie paznokcie ;-). Nadal najgorsze są noce, bo mimo stówki ketonalu…