Sanatoryjne życie

No i zameldowałam się w Lądku Zdrój – miejscowość malutka, ale ma swój urok. Życie kręci się tu wokół zabieganych kuracjuszy (bo zabiegi są porozrzucane po innych ośrodkach w mieście) i ciężko spotkać tubylca na ulicy. Najbardziej brakuje tu wiosny, zieleni i motocykli ;-), bo wtedy to miejsce tętni pewnie, większym życiem.

Poprosiłam o młodszą koleżankę do pokoju i się udało, więc nikt mi tu nie zrzędzi ;-). Ekipa „młodzieży” (czytaj do lat 40-tu) to może z 8 osób – no ale to wystarczy, żeby zorganizować wieczorny wypad na miasto. Muza trochę słaba, bo z lat nie-wiem-których, ale większości kawałków w życiu nie słyszałam ;-). Powiedzmy, że przy odpowiednim „przygotowaniu” przy wszystkim można potańczyć. Swoją drogą – to też rehabilitacja!

A same zabiegi – to dużo pluskania (na szczęście) w cieplutkiej wodzie. Kąpiele, ćwiczenia w wodzie i bez, borowinka i inne, bardziej pospolite sprzęty. Pani na gimnastyce mnie zaskoczyła, bo ma różne fajne „patenty” na rozruszanie mojej ręki, więc jestem bardzo dobrej myśli.

Wiosno przybywaj! 😉

Podobne wpisy

  • W domku

    Mówią, że w domu wszystko lepiej się goi. Może i prawda, bo do codziennych czynności nieświadomie włączam prawą rękę. Czasem się zapomnę i chcę nią jeść, i dopiero ból przypomina mi, że jeszcze nie dosięgam. A nawet w ramach rehabilitacji udało mi się pomalować samodzielnie paznokcie ;-). Nadal najgorsze są noce, bo mimo stówki ketonalu…

  • |

    Moja Honda Gymkhana

    Piszę nadal jedną ręką, bo jaka służba zdrowia jest – to większość wie i nadal czekam sobie na poskładanie ręki. Praktycznie w szpitalu sobie mieszkam, jedzenie przychodzi, goście przychodzą, tylko ten ból w nocy jest nie do zniesienia! Dziś zobaczyłam rączkę na rtg no i ciut się zepsuła, wisi tak jakoś w powietrzu prawie… Ale…

  • |

    Egoizm

    Hmmm z egoistycznego punktu widzenia – to ja się cieszę, że wiosny jeszcze nie ma! Serce mi pęka, jak jeżdżą pierwsze motocykle. Widzę wtedy każdy szczegół: zmianę biegu, odkręcenie manetki, wychylenie ciała… i w duszy, aż coś krzyczy: „Ja też! Ja też chcę!”. A jakby tak jeździły co chwilę? Jak ma moje biedne serce to…

  • O pierwszym razie?

    Tak mnie coś naszło, żeby coś napisać o tym, jak teraz wygląda moje życie. W sumie to nie wiem, czy chcecie czytać takie rzeczy?? Bo z motocyklem niewiele mam teraz wspólnego. No może tylko to, że raz wyciągnęłam na dwór Stringa jedną ręką (!) 😉 (a dodam, że trzeba nim wycofać). Nawet się jakoś udało…

  • No i na „wczasy” ;-)

    Właśnie kończy mi się chorobowe, to wybieram się na wczasy… darmowe i przymusowe. Muszę tylko odbyć 6 zabiegów rehabilitacyjnych dziennie i mogę żyć na koszt NFZ w marcu (Lądek Zdrój), a ZUS w maju (Świeradów). A tak serio, to całe szczęście – bo znalezienie na czas terminów rehabilitacyjnych w taaaaaakim wieeeeeelkim Wrocławiu powoli zaczęła graniczyć…