Figury…

Dziś znów zaatakowała mnie przyroda i to było dość wesołe, bo to była… perliczka. Jakby ktoś nie wiedział cóż to za stworzenie – to opisze to, iście zoologicznie: „coś jak kura, ale z większą dysproporcją głowy do reszty ciała, na niekorzyść tego pierwszego” 😉 Może to tłumaczy fakt, że rozczapirzyła skrzydła i z dzikim okrzykiem chciała mnie złapać za nogę!

Pojechałam dziś poćwiczyć figury motogymkhany na wypatrzony placyk. Jakie to figury są? A to zajrzyjcie tutaj. Niestety okazało się, że ten idealny plac był parkingiem parafialnym i w dodatku zajętym z powodu odbywającego się pogrzebu. Musiałam wdrożyć Plan B, czyli plac z kilku, trochę zasyfionych, płyt.

Najtrudniejsze okazało się zrobienie ładnego kółka na 180 stopni bez ratowania się nogą. Taka figura wymaga dużego przeciwsiadu, by zachować równowagę. Szczególnie, że mam bardzo wysoki motocykl. String na tym słońcu i placu mocno się zgrzał. No, ale prawdziwe treningi jeszcze przede mną…

Wracając miedzy polami, pyrkałam sobie powoli i przez otwartą szybkę wdychałam zapachy wiosny: świeżej trawy i kwitnących drzew. No i niechcący zostałam instruktorem Nordic Walking, bo nie mogę patrzeć, jak ktoś krzywdę sobie robi z tymi kijkami. Szła sobie niewysoka pani z kijami na długość człowieka 1,8 m. Nie mogła więc robić nic innego, jak machać nimi przed sobą, a nie za sobą, jak być powinno. Co tam – pomyślałam – najwyżej mi powie, że mam się odwalić ;-). Nic takiego się nie stało, skorygowałam panią i zadowolona poszła dalej.

p.s. Wow, zrobiłam już 100 wpisów ;-D

Podobne wpisy

  • Zamek Królewski w Rydzynie i Zamek Wielkopolski w Rokosowie

    Jakoś tak się składa, że od kilku lat jesienne wycieczki wychodzą nam w Wielkopolsce. I tak też, z Emilem i Tomkiem, wyskoczyliśmy obejrzeć dwa zamki, które pełnią role hotelowe, ale można je również pozwiedzać. Pierwszy to Zamek Królewski w Rydzynie. Można tam zwiedzić kilka muzealnych sal na drugim piętrze, indywidualnie, ze wskazówkami z małego przewodnika…

  • Jesienna sesja fotograficzna

    Ostatni weekend na Dolnym Śląsku nie był zbytnio sprzyjający motocyklistom. Całą sobotę padało i były mgły, a niedziela, choć słoneczna, uraczyła nas porywistym wiatrem. Zdecydowaliśmy się jednak na grupowy wypad w stronę Świdnicy przez Sobótkę. Zebrała się fajna ekipa i ruszyliśmy z Bielan krajową „ósemką”. Tuż po przekroczeniu granicy zabudowań przestało być kolorowo. Widziałam jak…

  • American Cars Mania w Milczu

    W sobotę po pracy postanowiłam z Emilem zobaczyć amerykańskie pojazdy na American Cars Manii w Miliczu. Upał był nieznośny! Niestety, żeby wyjechać do Milicza musieliśmy najpierw przebrnąć przez cały Wrocław. Może nie było dużego ruchu, ale nawet krótkie stanie na światłach w ciemnych ciuchach, gorącym słońcu z góry i jeszcze większym gorącu uderzającym z asfaltu…

  • Trening Moto Gymkhany

    Zabrałyśmy się wreszcie z Elizą do ćwiczeń przygotowujących do startu w Honda Gymkhana pod koniec sierpnia. Ułożyłyśmy sobie średnio ciasny slalom na początek. I nasze nastawienie do zawodów totalnie się odwróciło! To ja byłam nakręcona, a Eliza podchodziła z dystansem. Teraz Eliza jest zachwycona, a ja podłamana… Bo okazało się, że jej CB ma świetny…

  • Polatane ;-)

    Choć… to może za dużo powiedziane – jednego dnia ze 30 km na dwa razy, a drugiego już tylko 20 km, bo ręka wołała o litość. Nauczyłam się ją spuszczać na chwilę na dół bez zatrzymywania się (żeby ukrwienie wróciło), jak np. toczę się gdzieś z górki. Wtedy udaje mi się uniknąć sytuacji, że nie…

  • W błocie po… pas

    Rajd Tukan to impreza dla dużych enduro w której postanowiłam brać udział, jako „pomagier organizatora”. Trasa była na tyle wymagająca, że na moim Stringu – nie do pokonania. Stopień trudności dodatkowo podniósł padający od piątku (i bez przerwy) deszcz. A w sobotę zapadła decyzja o skróceniu kilku odcinków, żeby zawodnicy mieli szansę dotrwać do mety…