|

Deszcze niespokojne…

Kolejne 2 jazdy nie odbyły się z powodu dużych i ciągłych opadów deszczu. Na upartego jeździć by się dało, ale po co sobie dokładać kolejnego „stresa”, szczególnie z moim małym doświadczeniem na motocyklu.

Przejechaliśmy z instruktorem trasę egzaminacyjną samochodem i omawialiśmy ulice, szczególnie te, na których jeszcze nie byłam. Pamięć mam wzrokową, więc zawsze to jakiś trening ;-).

Egzaminy odbywają się niezależnie od pogody, także w mocnym deszczu trzeba sobie poradzić i ze stresem egzaminacyjnym, i z opadami.

Podobne wpisy

  • |

    Jazda szósta po mieście

    Moje wypady na miasto można chyba porównać do jazdy rollercoaster’em. Raz góra, raz dół, raz góra… no i dół! Kolejną godzinę jazdy miałam zaplanowaną na popołudnie, a że w pracy dzień miałam dość intensywny – to poszłam jeździć z mocno przeciążonym umysłem. Na efekty długo nie trzeba było czekać… Nie ta koncentracja i nie ten…

  • Szósta jazda treningowa

    Przed trzecią jazdą po mieście pojechałam tradycyjnie do Stringa trochę potrenować. Jednak dzień miałam „słaby”, pogoda przed-burzowa, a ja jakaś nie zwarta i nie gotowa ;-). Pierwsze minuty jazdy to jakaś porażka, potem się rozkręciłam – ale to i tak, nie było TO! Wniosek z tego taki, że jak masz dzień „słaby” – to i…

  • |

    Siódma i ostatnia jazda po mieście

    Dopiero na koniec kursu stres przed wyjazdem na miasto mnie trochę opuścił. Pomagało motywowanie typu: – „Co ja nie dam rady? Ja?” ;-). Oj, żeby na egzaminie też to poskutkowało! Po raz pierwszy zdarzało mi się przekroczyć „przypadkiem” 50 km/h, więc muszę się pilnować na egzaminie i z licznikiem. Po raz pierwszy, świadomie – a…

  • |

    Jazda piąta

    Pierwszy raz umówiłam się na jazdy w godzinach popołudniowych i okazało się, że to będzie bardzo upalne popołudnie. A upały w mieście (bo „na zielonym” – to co innego) sprawiają, że wszystkiego mi się odechciewa! Przez niecałą godzinę tarabaniłam się autobusem i niech będzie przeklęty ten, kto zastąpił w autobusach okna rozsuwane – uchylanymi! (Najlepiej…

  • |

    Jazda czwarta – ósemka

    Zadanie na jazdę czwartą to opanowanie ósemki. Przeraziło mnie to trochę, bo nawet nie wiedziałam, czy potrafię skręcić tak mocno ?? ;-). Instruktor Waldek zaproponował, żebym na początek robiła sobie „zero” po zewnętrznych liniach ósemki. Jak już się z tym ćwiczeniem oswoiłam, to spróbowałam ósemkę i… udało się! W sumie nie taka ta ósemka straszna…

  • ||

    Dzień egzaminu cz.2

    Całą grupą przeszliśmy przed budynek Wordu, oczekując na swój egzamin na mieście. Oczywiście nadal miałam nazwisko na „W” i byłam w kolejce ostatnia ;-). Moi towarzysze niedoli okazali się bardzo sympatyczni i wcale nie wyciągali 1001 powodów, za które można oblać. Rozmawialiśmy o tym, jak się uczyliśmy jeździć (czytaj: jak na nas krzyczeli instruktorzy ;-)),…