|

Jazda czwarta po mieście

Czyli, wypad na trasę egzaminacyjną i dwie wpadki, za które mi się oberwało…

Zamotałam się znów na tej samej krzyżówce, co na poprzedniej jeździe. Zatrzymałam się za bardzo po lewej stronie, tak trochę bezmyślnie – wyznaczyłam sobie własną linię między pasami ruchu ;-). Muszę sobie wbić do głowy raz i na zawsze – gdzie się tam zatrzymuje (patrz foto).

Ćwiczenia na Stringu poprawiły płynność machania biegami i z hamulcem też było trochę lepiej. No ale kolejna, konkretna wpadka – zdecydowanie zepsuła mi humor. Na poboczu stało auto, skupiłam się na tym, by je ominąć prawidłowo (lusterko->głowa->kierunkowskaz->głowa) i dopiero wtedy zaczęłam je omijać. Nie podejrzewałam jeszcze, że tak bardzo mi się za to oberwie!

Instruktor nakazał mi zjazd na pobocze i zdecydowanie stwierdził, że mam „skłonności samobójcze” i że już później – nie dało by się tego manewru zrobić. A do tego obrazowo przedstawił, jak wyglądałabym z połamanymi rączkami… Chyba coś z moim poczuciem strachu jest nie tak ;-)!

Trochę „rozdygotana” wróciłam na bazę i tam, już na spokojnie – jeszcze raz omówiliśmy te moje wpadki. Oby było już tylko lepiej!

Podobne wpisy

  • Pierwsze jazdy treningowe

    Ilość: 3 Godziny: 4 Kilometrów: 28 (80% polne drogi) Prędkość: max 30 km/h String (Derbi Senda 125 SM) mieszka w garażu u Małgosi i Pawła pod Wrocławiem, bo mam stamtąd wygodny wyjazd w teren, a do tego właściciele garażu są sympatyczni i gościnni ;-). Moje pierwsze kilometry na Stringu były raczej ostrożnie pokonywane, aczkolwiek nieznajomość…

  • |

    Siódma i ostatnia jazda po mieście

    Dopiero na koniec kursu stres przed wyjazdem na miasto mnie trochę opuścił. Pomagało motywowanie typu: – „Co ja nie dam rady? Ja?” ;-). Oj, żeby na egzaminie też to poskutkowało! Po raz pierwszy zdarzało mi się przekroczyć „przypadkiem” 50 km/h, więc muszę się pilnować na egzaminie i z licznikiem. Po raz pierwszy, świadomie – a…

  • |

    Trzecie zajęcia z jazdy

    Tym razem, po rozgrzewce wróciłam do doskonalenia slalomu, żeby wychodził mi płynniej i bez przewracania słupków ;-). Na kolejną godzinę dostałam pasażera na gapę – czyli słupek na siedzenie pasażera. Miałam go nie zgubić po drodze, więc kazałam mu się mocno trzymać i jaaaazda! Pracowałam nad tym napięciem rąk i zwykle wyglądało to tak, że…

  • |

    Jazda piąta po mieście

    Ufff, było lepiej! 🙂 Dalej mam „stresa” przed wyjazdem na miasto – to takie pomieszanie adrenaliny ze ściśniętym żołądkiem. Może to wynik niezbyt udanej poprzedniej jazdy. Aż strach pomyśleć, co będzie na egzaminie? Zdecydowanie nie miałam dnia do większych prędkości, ale za to nie popełniłam zbyt wielu błędów. Nadal zdarza mi się nie wyłączyć kierunkowskazu,…

  • |

    Deszcze niespokojne…

    Kolejne 2 jazdy nie odbyły się z powodu dużych i ciągłych opadów deszczu. Na upartego jeździć by się dało, ale po co sobie dokładać kolejnego „stresa”, szczególnie z moim małym doświadczeniem na motocyklu. Przejechaliśmy z instruktorem trasę egzaminacyjną samochodem i omawialiśmy ulice, szczególnie te, na których jeszcze nie byłam. Pamięć mam wzrokową, więc zawsze to…

  • Mały dołek..

    Nie wiem, czy przez te deszcze, czy tak ogólnie – złapałam małego doła. Krążyły mi po głowie same czarne myśli, że się do jazdy motocyklem nie nadaje, że marzenia są piękniejsze niż ich realizacja, że tak długo to wszystko trwa – a to dopiero początek początku tej motocyklowej drogi… (nie, nie byłam przed okresem ;-))….