Szósta jazda treningowa
Przed trzecią jazdą po mieście pojechałam tradycyjnie do Stringa trochę potrenować. Jednak dzień miałam „słaby”, pogoda przed-burzowa, a ja jakaś nie zwarta i nie gotowa ;-).
Pierwsze minuty jazdy to jakaś porażka, potem się rozkręciłam – ale to i tak, nie było TO! Wniosek z tego taki, że jak masz dzień „słaby” – to i w jeździe motocyklem, to od razu da się odczuć… Wtedy raczej trzeba odpuścić, bo szkody z tej jazdy może być więcej, niż pożytku.
