American Cars Mania w Milczu

W sobotę po pracy postanowiłam z Emilem zobaczyć amerykańskie pojazdy na American Cars Manii w Miliczu. Upał był nieznośny! Niestety, żeby wyjechać do Milicza musieliśmy najpierw przebrnąć przez cały Wrocław. Może nie było dużego ruchu, ale nawet krótkie stanie na światłach w ciemnych ciuchach, gorącym słońcu z góry i jeszcze większym gorącu uderzającym z asfaltu – było wykańczające. Po wyjechaniu na trasę byłam już zupełnie od tego upału wypompowana. Dobrze, że się trzymałam motocykla, bo chyba bym spadła 🙂 . Prowadził Emil, więc po prostu kopiowałam, co robi on, bo mój mózg już był zagotowany. Nie znoszę upałów!

American Cars Mania odbywała się na wielkiej polanie bez odrobiny cienia, więc nie było szansy na ulgę. Ubrałam czapkę z daszkiem, ale już po godzinie strasznie zaczęła mnie boleć głowa. Udawało mi się nieco odwrócić uwagę od bólu, bo zgromadzone samochody były po prostu piękne! Moja pierwsza fascynacja motoryzacją w wieku 10-12 lat opierała się na kulcie Corvette, a tu mogłam zobaczyć każdą jej ewolucję. Potem mi to przeszło – podobały mi się jedynie rajdówki i inne auta stworzone do sportu, a tuning wizualny zaczęłam postrzegać jako szpanerstwo i zbędną próżność. Teraz wypośrodkowałam swoje poglądy i uznaję, że to też pasja 🙂 .

Popatrzcie na te cudeńka:

20160625_182712Kawa z lodem i lody (co niby miały być włoskie) na chwilę mnie ochłodziły, ale w mapach google zaczęłam szukać jakiegoś bajorka i na szczęście było tuż obok. Ochłodziliśmy się dosyć skutecznie w cieniu nad wodą i w końcu dało się żyć, a mój mózg zaczął od nowa kontaktować. Choć głowa nadal mnie bolała i uświadomiłam sobie, że to raczej z głodu, bo w te upały kompletnie zapomniałam o jedzeniu. Po upolowaniu kolacji na ryneczku, postanowiliśmy jeszcze pojechać na tajemniczą drogę rozdzielającą stawy milickie. Niestety na miejscu okazało się, że ta droga jest otwarta jedynie dla ruchu rowerowo-pieszego.

Wróciliśmy bardziej krętą drogą przez Żmigród, choć o gorszym asfalcie. Ale frajda z jazdy motocyklem wreszcie była, bo i temperatury stały się całkiem przyjemne.

Podobne wpisy

  • Prawie jak Rossi ;-)

    Czytelnicy mojego bloga wiedzą, że kompletnie nie mam parcia na prędkość w motocyklu. Ale uwierzcie, że mam czasem taki dzień, że lubię poszaleć 🙂 . Nie chodzi nadal o prędkość, tylko przyśpieszenia – łapię potrzebę dzikości jazdy. Mam wtedy pewność siebie taką, że góry przenosi, a moja symbioza z motocyklem nabiera jakiegoś, nowego wymiaru. To…

  • Polecam Mikołajom!

    Mam sentyment do Dominatorów (bo mój Pomidor ma serducho od tego modelu) i na facebookowej grupie poświęconej temu modelowi, zupełnie przypadkiem zobaczyłam relację z podróży Asi i Daniela. Nie była to zwykła podróż, ale taka z wątkiem historycznym, bo 80-lat temu podobną trasę przebyli Halina i Stanisław Bujakowscy. Cała ich historia po latach została opublikowana…

  • Testuję chińszczyznę

    W niedzielę, żeby nie myśleć o sobotniej traumie – zajęłam się testowaniem chińskich wynalazków 🙂 Odkąd na aliexpressie można płacić szybkimi przelewami, to od razu fajniej się tam robi zakupy. Dlatego stompgripy za 35 zł przyszły prosto z Chin (u nas wołają za nie 100 zł), a słuchawki bluetooth z allegro za ok. 60 zl….

  • W tę i we w tę

    Dziś o 9 rano zameldowałam się pod garażem, żeby zabrać Stringa w drogę powrotną na wieś. A on miał dla mnie wiadomość! Na siedzeniu leżała wielka kartka w której ktoś mnie uświadomił, że to nie moja połowa boksu ;-). Moja to ta druga 50 cm dalej. Ot, i problem! 😉 Poubierałam się od stóp do…

  • Na rajdowo, motocyklem ;-)

    Myśleliście, że wysiedzę w domu w taką piękną, choć zimną niedzielę? Nie ma szans ;-)! Na rajdowo, bo trasa dziś obrana była połączeniem dwóch rajdowych odcinków: Srebrna Góra i Opolnica. A, że na tych trasach rywalizowali kierowcy mistrzostw Polski, to i drogi te nie były proste, a kręte. Fajna szkoła jazdy dla początkującej motocyklistki! Niestety…

  • |

    Małe latanie wokół komina

    Oddałam Pomidora na nowy parking, po drugiej stronie ulicy. Na zewnątrz (bez dachu), ale strzeżony. We wtorek jadąc tramwajem do pracy, dojrzałam, że z Pomidorem dzieje się coś dziwnego, stoi jakoś inaczej?? Nie dawało mi to spokoju cały dzień, a wracając z pracy odwiedziłam parking i niestety moje obawy się potwierdziły… Pomidor leżał! Nie tak…