Bo wszystko jest w głowie…

Dziś ponownie sobie pośmigałam i szło mi o niebo lepiej. Nauczyłam się słuchać Pomidora, tfuuu może bardziej to – nauczyłam się patrzeć na obrotomierz. „Wyznaczyłam” sobie pola do bezpiecznej redukcji i wbijania wyżej, i na ten moment, tak będę jeździć (aż nauczę się, tego samego „na słuch”). Odpalił mi dziś od strzała, więc (na szczęście) zakup akumulatora może być odłożony w czasie.

Z rana byłam nieco zestresowana i musiałam trochę popracować nad swoim nastawieniem. Ostatnia wywrotka i te ciągłe ględzenie wszystkich o tym, jak to „strasznie ryzykuję” skutecznie, podświadomie dobija! Nie chcę w takim stanie siadać na motocykl, chce to robić z radością i pasją, której mi w sercu nie brakuje. Może kiedyś (do ch…..ry) inni też to pojmą! A jeżeli „strasznym ryzykowaniem” jest jazda max 80 km/h po praktycznie pustych drogach, to strach zapytać, jak wygląda ich bezpieczny tryb życia i czy to właściwie jest życie?

pomidorPomidor oficjalnie został ochrzczony – imienną naklejką 😉 Pojechałam w trasę na luzie i od razu jazda stała się przyjemnością! Byłam u dentysty i dałam się mu karnąć – był miło zaskoczony, że to taki lekki i poręczny motocykl (czyżby? hehehe, albo – zależy dla kogo?). Wrócił, a ja słyszę, że motocykl robi takie „pyk przerwa pyk” i pytam z uśmiechem: co mi tam popsuł? A on odpowiada, że: to tylko silnik się chłodzi. No ładnie… wychodzi na to, że mi się jeszcze nie udało dobrze rozgrzać silnik hheheheh.

A wracając, zrobiłam takie zamieszanie wśród chłopaczków (tak 10-11 lat), że mało z tego wrażenia – że dziewczyna jedzie – to mi pod koło nie powpadali 😉 . Uśmiałam się!

Podobne wpisy

  • Na moto i na różowo

    1 października we Wrocławiu, po raz pierwszy odbyła się akcja MotoRóżowi, której celem jest edukowanie w zakresie profilaktyki raka piersi. Organizacją wrocławskiej edycji zajęła się fundacja motocyklistek Moto Dolls, której temat jest bardzo bliski. Już na targach motocyklowych skutecznie się nim zajmowały i na ich stoisku była możliwość nauczenia się samobadania na fantomie i porozmawiania…

  • Miejska dżungla

    Wczoraj odbyła się akcja odwiezienia Czarnej Perły do serwisu, zgłosiłam się na ochotnika, żeby asekurować Elizę w trasie przez miasto. Dość długiej, bo ok 8 kilometrów, co przy walniętym sprzęgle mogło być (i było) przygodą 😉 Żyłyśmy nadzieją, że po dobie postoju Hondzia znów wykrzesa z siebie minimum ducha, nic bardziej mylnego! Odstawiłyśmy ją z…

  • O mnie i o sensie

    Od dawna marzę, żeby jeździć własnym motocyklem… Ale na drodze tego marzenia stoi wiele przeszkód: min. brak Prawa Jazdy kat. A (i strach przed jego zrobieniem) oraz brak zasobów finansowych na zakup dobrego motocykla. Mimo, że przekroczyłam trzydziestkę, to mój zapał do spełnienia tego marzenia – nic a nic, nie osłabł! Wprost przeciwnie – odważyłam…

  • No i jestem!

    No! Szkoła skończona, jeszcze dyplomowe egzaminy i mogę zapomnieć o uczeniu się. Oczywiście nie o uczeniu się motocykla, bo to trzeba robić w trybie dziennym i ciągłym 😉 Dziś trochę pośmigałam asfaltami i wyrypami ;-). Wracając już do domu minęłam polną drogę, a dość często tak mam, że rzucam na taką okiem, jadę dalej a…

  • |

    Niedziela w Czeszowie

    Sobota była bardzo mokra, ale w niedziele wybraliśmy się na motocyklowe powitanie lata czyli Moto Piknik w Czeszowie. Musieliśmy nieco opóźnić moment startu, bo w Kotlinie Kłodzkiej ściana deszczu stała od rana i nie udało nam się już zdążyć na mszę oraz święcenie motocykli, a jedynie na zamknięcie parady, i sam piknik. Pojechaliśmy na 5…