Gymkhana wraca do Wrocławia!

blogJuż w tą sobotę odbędzie druga runda Gymkhany GP we Wrocławiu (tor na Niskich Łąkach). Zawody wracają do naszego miasta, bo ostatnia edycja odbyła się tu w 2012 – czyli, jak niektórzy kojarzą zapewne – wtedy, gdy miał miejsce nieszczęśliwy wypadek ze mną w roli głównej. Jako, że mam sentyment do tej imprezy (tak, tak – bo to skuter był złyyyyy a nie impreza i jej zamysł), to będę w niej tym razem sędziować. Na szczęście flaga jest jedna, więc akurat moja jedna sprawna rączka się przyda. Zapraszam do dopingu i startowania, bo nie taki diabeł straszny, a frajda niesamowita. Więcej o imprezie poczytacie: TUTAJ.

A co u mnie? Hmmm trochę mniej boli, to łykam o połowę mniej tabletek. W dzień mogę nosić rękę na temblaku, a tylko na noc muszę ubierać taką kamizelkę, co wygląda prawie jak ta z wariatkowa i ma dodatkowo wbudowaną funkcję sauny 😉 . I tak jeszcze 4 tygodnie od dziś. Potem się mam wziąć za rehabilitację.

Miałam w planie Rajd Polski, ekipa dograna, noclegi zaklepane i d…! Najpierw dostałam kontrolę poszpitalną (mały wypadzik do Poznania) w tym terminie, a potem dotarło do mnie, że rajd to jednak nie jest dobry pomysł. A dokładnie wtedy, jak poszłam do marketu w przeddzień długiego weekendu. Mnóstwo ludzi i ja z barkiem, którego nawet dotknąć nie mogłam (tak bolał). Każdy z tych klientów sklepu – stał się potencjalnym zagrożeniem… Jeden „zderzak” zepsuty, to większość czasu musiałam chodzić bokiem, tak żeby bark mieć z tyłu. Niby ludzie widzą, że mam uwiązaną rękę, ale jedni są do mnie bokiem, jedni tyłem, a bozia oczu z tyłu głowy nie dała 😉 . No i dotarło do mnie, że pakowanie się w grono paru tysięcy kibiców, którzy przyjechali na rajdowe MŚ – nie jest dobrym pomysłem.

No ale na pocieszenie mam gymkhanę! Gęba mi się cieszy na samą myśl 😉 Zapraszam do wspólnej zabawy!

probikerp.s. A dziś przyszły moje (raczej jesienne, bo grube) spodnie motocyklowe Probiker Monaco, używki ale w stanie idealnym. Czyli mam już komplecik z kurtką upolowaną wcześniej. A nie musiałabym ich kupować, gdyby moje Ixony się nie stopiły! Miałam je od jesieni i były OK, ale nadeszły upały i normalnie wytopiła mi się wielka dziura po wewnętrznej stronie kolana pod wpływem temperatury przy silniku. Super, ekstra wytrzymałe spodnie motocyklowe? Porażka!

aaaaa i zapomniałam jeszcze opowiedzieć, jak mi wyparowało 2/3 baku ze Stringa! Chodziłam koło domu i ciągle czułam zapach paliwa, poszłam do Stringa – a pod nim wielka plama! Zajrzałam do baku, a tam zamiast ok 8 litrów zostały może 3! Pierwsza myśl to taka, że mi ktoś to paliwo chciał gwizdnąć. Ale jak zaczęłam wycierać przewody i silnik to zauważyłam, że ponownie robią się wilgotne. Winny był gaźnik – ten sam, który niedawno wrócił z naprawy u mechanika. Czekam, aż go zabiorą w reklamacji…

Podobne wpisy

  • Sanatoryjne życie

    No i zameldowałam się w Lądku Zdrój – miejscowość malutka, ale ma swój urok. Życie kręci się tu wokół zabieganych kuracjuszy (bo zabiegi są porozrzucane po innych ośrodkach w mieście) i ciężko spotkać tubylca na ulicy. Najbardziej brakuje tu wiosny, zieleni i motocykli ;-), bo wtedy to miejsce tętni pewnie, większym życiem. Poprosiłam o młodszą…

  • A miało być tak pięknie…

    Miałam już wrócić do pracy, bo rezultaty ćwiczeń były zadowalające (jeżeli chodzi o pracę przy kompie, bo do pełnej sprawności to mi jeszcze daleko…). A zamiast tego wróciłam do punktu wyjścia – ból jak po operacji, robienie wszystkiego lewą ręką, spanie na wznak, zero siły w mięśniach. Diagnoza? Zapalenie mięśnia! Albo od ćwiczeń albo od…

  • |

    Trening wibracyjny ;-)

    Kolejne kilometry przejechane, oczywiście w ramach rehabilitacji ;-). Jak wyczytałam na stronie fachowej: „Wiele przeprowadzonych badań wykazało, że mechaniczne wibracje obciążają bezpośrednio kość, powodując zwiększenie gęstości i wytrzymałości tkanki kostnej. Kość musi się także adoptować do zwiększonej pod wpływem treningu wibracyjnego siły mięśni, mających swoje przyczepy na kościach. Bodziec zastosowany leczniczo w niewielkich, krótkotrwałych, powtarzalnych…

  • |

    Moje pierwsze 5 kilometrów

    Przyszedł wreszcie lewy kierunkowskaz i teraz tył Stringa wygląda całkiem sexi: szeroka oponka, nowiutkie kierunkowskazy, pomalowane boczki. Założenie kierunku poszło mi całkiem sprawnie, bo wszystkie możliwe błędy już popełniłam przy montażu prawego 😉 . Odpaliłam go i chodził tak jakoś niemrawo, więc postanowiłam go trochę zostawić pyrkającego. Po czym siadłam i przymierzam się do kierownicy….

  • |

    Egoizm

    Hmmm z egoistycznego punktu widzenia – to ja się cieszę, że wiosny jeszcze nie ma! Serce mi pęka, jak jeżdżą pierwsze motocykle. Widzę wtedy każdy szczegół: zmianę biegu, odkręcenie manetki, wychylenie ciała… i w duszy, aż coś krzyczy: „Ja też! Ja też chcę!”. A jakby tak jeździły co chwilę? Jak ma moje biedne serce to…