Upał i ciuchy

Ubieracie się porządnie na motocykl, nawet w upały?? Ja już na początku kursu miałam maglowany temat ubioru, potem dostałam ochrzan od Waldka, jak przyszłam na jazdę w krótkim rękawku, a potem wreszcie dotarło i się utrwaliło – że ubierać się trzeba i już!

Wyciąganie kamyczków z rąk czy nóg, albo przeszczepy skóry raczej przyjemne nie są (tu można zobaczyć), a mogą się zdarzyć nawet po małej wywrotce! A ręce to często nasza wizytówka (dłoń wyciągamy na przywitanie się) i podstawowe narzędzie pracy. A teraz takie małe ćwiczenie: wyobraźcie sobie dźwięk materiału szorującego po asfalcie. A teraz dźwięk swojej skóry, niczym nie chronionej… Nawet w wyobraźni to boli, a przecież nie musi!

W taki upał to ubieram koszulkę bez rękawków, na to swoją cienką kurtkę z ochraniaczami (nie zapinam pod szyję, żeby powietrze wpadało). Spodnie motocyklowe odpuszczam, ale grube jeansy i ochraniacze kolanowo-piszczelowe są. Rękawice oczywiście też. I w trasie mam pełen komfort, trochę gorzej po mieście, jak na światłach silnik grzeje.

Przecież są też zbroje na siatce i „oddychające” kurtki. A dziś mijała mnie dziewczyna na ścigu, cała porozbierana i się zaczęłam zastanawiać, czy to nie chodzi tylko i wyłącznie o lansowanie się??

Podobne wpisy

  • ||

    Męskie motórzenie i kobieca fura

    Podczas ostatniego weekendu postanowiliśmy dokończyć zwiedzanie Skalnego Miasta Adrspach i obejrzeć wyścig motocyklowy po ulicach miasta Horice. Nasze plany zawisły na moment w powietrzu, jak się okazało, że mam niesprawny motocykl… Jednak zaraz w naszych głowach zaczęły powstawać plany awaryjne, mniej lub bardziej hardcorowe (np. 5 osób w aucie, albo 5 osób na 3 motocyklach)…

  • Turystyczne inspiracje

    W ubiegły weekend nigdzie motocyklem nie mogłam pojechać, ponieważ został w serwisie. I tak w tym roku wydatki nie są tak duże, jak w ubiegłym (opony, napęd). Do wymiany są klocki hamulcowe z przodu i tradycyjnie olej, choć wyskoczyła też niespodzianka – wyżarta rama. Wygląda tak, jakby zniszczyła się od kwasu, wypływającego z akumulatora, ale…….

  • Co tam słychać?

    Nie robię ostatnio jakiś większych wycieczek. Oczywiście jeżdżę motocyklem, jednak bardziej z punktu A do B, bo weekend bez motocykla – to weekend stracony! Wracając od rodziców z Kotliny Kłodzkiej, wyskoczyłam na kawkę do Ślężańskiego Przystanku w Sulistrowiczkach. Ten punkt gastronomiczny „ożywił” kolega-motocyklista, więc i motocykliści są tam mile widziani (a kawka dla nich jest…

  • Wesołych!

    Ja już poświęcona jestem w ubranku motocyklowym. Samym motocyklem wjechać się nie dało na święcenie, ale może za tydzień w Wambierzycach będzie pierwsza w życiu Stringa, taka okazja. Koszyczek przeżył ok. 3 kilometrową drogę na bagażniku, jedynie baranek stanął na głowie z tych wrażeń. Życzę Wam spokoju na święta, bez konieczności stawania na głowie 😉…

  • |

    Egoizm

    Hmmm z egoistycznego punktu widzenia – to ja się cieszę, że wiosny jeszcze nie ma! Serce mi pęka, jak jeżdżą pierwsze motocykle. Widzę wtedy każdy szczegół: zmianę biegu, odkręcenie manetki, wychylenie ciała… i w duszy, aż coś krzyczy: „Ja też! Ja też chcę!”. A jakby tak jeździły co chwilę? Jak ma moje biedne serce to…