Podsumowując…

Wyjeździłam 1250 km na Stringu, dużo to czy mało? Sama nie wiem, mi tam ciągle mało ;-). Czasem ciężko mi opracować jakąś fajną konfigurację trasy, ale zauważyłam, że jak już wystartuję – to trasa znajdzie się sama!

Zwiedzam różne, boczne drogi i dróżki, a jednego po wyprawie na Czarną Górę nauczyłam się na pewno – duże błoto nie jest dla Stringa. Trzeba podkulić ogon i zawrócić, choć nie lubię się poddawać… Ale lepiej objeździć więcej tras, niż utknąć na tej jednej, błotnistej.

Mamy idealną, złotą i motocyklową jesień. Barwne krajobrazy zapierają dech i czasem odpuszczam gaz, żeby je trochę pochłonąć, i zapamiętać – bo niedługo będzie tylko szarość i białość ;-).

Na asfaltach zadziwia mnie to, że nie czuję kiedy skręcam ;-). Mam wrażenie, że łagodne zakręty pokonuje, skręcając głowę w kierunku zakrętu. Patrzę tam i jadę tam! wow 😉 Jazda w terenie to znowu, całkowicie pochłania mój umysł, nie ma czasu na myślenie o pierdołach, jak tu trzeba reagować! Tu kamienie, tu piasek, a tam kałuża – czujnym trzeba być ;-).

Czy żałuję, że mam słaby motocykl? Jeszcze nie, ale pewnie nadejdzie taki moment, kiedy prędkość – w której czuję się bezpiecznie, pokryje się z maksymalnymi możliwościami mojego motocykla.

Nie żałuję, że mam supermoto na początku swojej przygody z motocyklem. Pozwala mi to na rozwijanie umiejętności i na asfalcie, i w terenie. Poza tym waga Stringa nie stwarza mi żadnego problemu przy przepychaniu go, parkowaniu, czy podnoszeniu z gleby. Nie jest sztuką mieć duży motocykl i się go obawiać, sztuką jest wykorzystać dobrze ten sprzęt, który się posiada.

Podobne wpisy

  • Na moto i na różowo

    1 października we Wrocławiu, po raz pierwszy odbyła się akcja MotoRóżowi, której celem jest edukowanie w zakresie profilaktyki raka piersi. Organizacją wrocławskiej edycji zajęła się fundacja motocyklistek Moto Dolls, której temat jest bardzo bliski. Już na targach motocyklowych skutecznie się nim zajmowały i na ich stoisku była możliwość nauczenia się samobadania na fantomie i porozmawiania…

  • Moto-majówkę czas zacząć!

    2 maja to Międzynarodowy Dzień Motocyklistki i mój Pomidor postanowił go uczcić… Miałam w planie wyjazd do Ziębic na otwarcie nowego toru motocrossowego, a potem na Motoserce w Ząbkowicach Śl. Ubrałam się, wychodzę, przekręcam kluczyk i co?? No właśnie NIC!!! Kręci i kręci, pyka świeca i do cholery nic! Depresja we własne święto – murowana!…

  • Jesienna sesja fotograficzna

    Ostatni weekend na Dolnym Śląsku nie był zbytnio sprzyjający motocyklistom. Całą sobotę padało i były mgły, a niedziela, choć słoneczna, uraczyła nas porywistym wiatrem. Zdecydowaliśmy się jednak na grupowy wypad w stronę Świdnicy przez Sobótkę. Zebrała się fajna ekipa i ruszyliśmy z Bielan krajową „ósemką”. Tuż po przekroczeniu granicy zabudowań przestało być kolorowo. Widziałam jak…

  • Dziabąg się zbroi :-)

    Ma już nowy kuferek, wybrałam taki zgrabny i niezbyt wielki 33 litry z białymi odblaskami. Oczywiście jest zdecydowanie dla mnie za mały, ale zawsze to jakaś motywacja, żeby się jednak do niego zmieścić (awaryjnie wożę siatkę bagażnikową haha). Bo pół mojego kufra zajmują rzeczy bardzo potrzebne: kiedy będzie padać, kiedy kapcia złapię, kiedy mi coś…