Jazda po mieście

Zauważyłam u siebie spadek poziomu stresu przy wyjeździe na miasto, przynajmniej wtedy, gdy jadę tam, gdzie choć raz byłam. Zmuszona jestem do jazdy przez miasto na treningi i przez to oswajam się z tym trochę. Ale w miejsca nieznane staram się jechać za kimś lub MPK ;-).

Daleko mi jeszcze do slalomu między pasami, nawet w kolejce do świateł stoję grzecznie (nie wyjeżdżam przed wszystkich). I głupi skuter mnie ostatnio objechał ;-), bo opanował doskonale powyższe czynności. Ale czy to ważne? To ja odpowiadam za siebie na motocyklu i to ja jeżdżę tak, na ile pozwala mi moje poczucie bezpieczeństwa.

Przeczytałam też „Strategie uliczne” – lektura wydaje się dość banalna, ale dzięki temu możliwe jest wyobrażenie sobie przedstawianych historyjek i przez to zakodowanie ich w pamięci. To bardzo poprawia spostrzegawczość i pomaga (już na drodze) wyłapać te sytuacje, które mogą przyczynić się wypadku.

A najbardziej względna jest na mieście prędkość. Jak się nic nie dzieje – to wydaje się, że jazda jest wolna. A jak robi się „młyn” to nagle akcja toczy się zbyt szybko i ciężko otoczenie odebrać w całości. Jedynie wybiórczo. A wtedy trzeba wybrać to, co najważniejsze!

Nie lubię tego. Wolę jak jazda jest relaksująca – jestem tylko ja i zakręt, ja i las, ja i droga donikąd…

p.s. już rozumiem o czym mówił instruktor – że nie mam instynktu do jazdy w mieście. Bo wyrabiam go sobie dopiero teraz, jak tylko ode mnie zależy, co na drodze zrobię i czy wyjadę z tego cało…

Podobne wpisy

  • Jaki to był ślub!

    Ciąg dalszy… I nadszedł dzień ślubu, oczywiście poprzedzony codziennym śledzeniem prognoz pogody. Chcieliśmy, żeby ślub był motocyklowy, więc ulewny deszcz mógłby wszystko zepsuć. A nawet nie mieliśmy żadnego planu B na złą pogodę, jedynie kombinezony przeciwdeszczowe w ostateczności. Na szczęście deszcze, które w tygodniu uprzykrzały życie, wraz z weekendem odeszły w niepamięć i zaczęły się…

  • Co tam słychać?

    Nie robię ostatnio jakiś większych wycieczek. Oczywiście jeżdżę motocyklem, jednak bardziej z punktu A do B, bo weekend bez motocykla – to weekend stracony! Wracając od rodziców z Kotliny Kłodzkiej, wyskoczyłam na kawkę do Ślężańskiego Przystanku w Sulistrowiczkach. Ten punkt gastronomiczny „ożywił” kolega-motocyklista, więc i motocykliści są tam mile widziani (a kawka dla nich jest…

  • Wspierają mnie

      motocaina.pl – Kobiecy portal motoryzacyjny, który pozwala mi rozwijać dziennikarskie zdolności.   Modeka.pl – W letni zestaw Bellastar ubrała mnie Modeka.     silkolene.eu– Wspiera mnie swoimi produktami       motorsfera.pl – Tu robiłam kurs kat. A.   Moje serwisy motocyklowe to: WM Adventure Zachar Motocykle  

  • „Wszystko zaczyna się od marzeń”

    Korzystając z wolnego od pracy dnia, postanowiłam zabrać się za książkę, którą pożyczyła mi Magda – „Wszystko zaczyna się od marzeń. Zapiski z wyprawy motocyklowej”, Weroniki Kwapisz. Tak mi przypadła do gustu ta lektura, że przeczytałam całą książkę w jedno popołudnie. Weronika ma zupełnie podobne do mnie podejście do życia, ludzi, motocykla. Ma także duże…

  • |

    Prognozy nie są różowe…

    Złamanie było bardzo pechowe, połączenie kierunku i siły tak nietypowe, że trzon kości z wielką siłą wbił się główkę. Po złożeniu powstał ubytek kości, ale jakoś to złapali na płytki. Niestety rokowania są nieciekawe, bo kość może teraz nie mieć odżywienia i obumrze. Wszystko zależy od tego, jak sobie z regeneracją poradzi mój organizm… W…