Jezioralna niedziela :-)

Miałam niedzielę do polatania to wymyśliłam trasę ok 300km, która obejmowała wielkopolskie jeziorka. Pierwszym punktem docelowym była Sława, ale ruch turystyczny był tam spory. Zaparkowaliśmy więc z Emilem nad jeziorkiem, dopiero w okolicy przystanku w Lubogoszczu. Punkt był super, bo nie oblegany, jedynie kilku windsurfingowców ćwiczyło sztukę „latania” po wodzie. A powiem Wam, że Ci wprawieni to osiągali prawie motocyklowe prędkości!

Kolejny punkt przy drugim jeziorze zaliczyliśmy w miejscowości Niałek Wielki. Wybraliśmy punkt odludny, jak i same jezioro nie jest, aż tak mocno oblegane.

Wolsztyn był naszym punktem do zawracania, ale po drodze zobaczyliśmy stację kolejową zapełnioną starymi lokomotywami i postanowiliśmy się tam na chwilę zatrzymać.

Drogi w Wielkopolsce były super i miałam o tym województwie bardzo dobre zdanie… miałam. Niestety droga z Wolsztyna do jeziora w Boszkowie to obraz nędzy i rozpaczy… Wyboista, dziurawa i cała zorana maszyną do ścinania kolein. Dla motocykla to straszna katorga! Boszkowo jest już mocno turystyczne, a cena niedużego obiadu z rybą nas powaliła, choć sama knajpa była wyjątkowa, bo stało w niej wiele drewnianych rzeźb. Plaża dość oblegana, choć mocno wiało i pogoda nie do końca była plażowa.

Cała wycieczka była dość przyjemna, takie pożegnanie lata w pewnym sensie. Jeziora były czyste i świetne do uprawiania sportów wodnych. Mnie jednak w tym kierunku jakoś nie ciągnie 🙂

Warkocz bezpieczeństwa :-)

Opowiem Wam dzisiaj o tym, że są takie, kobiece sposoby na poprawę bezpieczeństwa własnego na drodze. Zwykle jest to podkreślenie w jakiś sposób swojej płci na motocyklu, czyli np. różowe, czy czerwone dodatki, ubiór, kask lub długie włosy wystające spod kasku. Ja stosuje włosy, koniecznie splecione w warkocz – ponieważ to gwarantuje brak problemów z ich późniejszym rozczesywaniem.

Co to właściwie daje? Oj dużo! W 90% przypadków gwarantuje większy odstęp innego pojazdu od motocyklistki w czasie jazdy i wyprzedzania. Gwarantuje też większe przyglądanie się i ocenianie jazdy, ale to akurat przy okazji 🙂 . To prawda, którą potwierdzają także moje koleżanki o długich włosach, dopiętych do kasku warkoczach, czy w różowych strojach. A moja motocyklowa koleżanka Justyna, ostatnio swoje włosy ścięła i zszokowała się, jak to pogorszyło jej „relacje” z innymi kierowcami. Zapuszcza, więc włosy od nowa…. To też odsłania smutną prawdę o tym, jak są traktowani na drodze nasi koledzy, mężczyźni na motocyklach.

Z jednej strony takie, lepsze traktowanie może wynikać z wyjątkowości kobiet na motocyklach i szacunku do nich, jednak powstała też teoria, że to tylko wynik stereotypu, że „baba za kierownicą” (a do tego blondynka!), więc trzeba uważać! Tak czy siak – najważniejsze, że przynosi to pozytywny skutek i motocyklistki na drodze czują się nieco bezpieczniej!

Wrak-Race w Bagnie

Z tygodniowym opóźnieniem pokazuję Wam fajne zawody, na których miałam okazję być. Od zawsze chciałam zobaczyć wyścigi wraków, ale jest to „dyscyplina”, która świetnie przyjęła się na Górnym Śląsku, a na Dolnym Śląsku bardzo słabo. Tak się złożyło, że ostatnio robiłam wywiad z sympatyczną zawodniczką takich zawodów: Agnieszką Zielonką i postanowiłam przejrzeć kalendarz imprez tej serii. Chyba miałam jakieś przeczucie, bo się okazało, że właśnie w najbliższą sobotę mam takie zawody prawie pod domem! Imprezie towarzyszył mały zlot starych motocykli i samochodów:

Cały wyścig odbywał się po prostu na polu, tuż po żniwach, a w pewnym momencie ściernisko zaczęło się na torze palić, ale obecna obok Straż Pożarna szybko sytuację opanowała. Przejeżdżające samochody wzbijały tumany kurzu i czasem ciężko było dostrzec, co się właściwie na torze dzieje. Na szczęście kurz unosił się w przeciwnym kierunku, niż miejsca dla widzów (choć nieco piasku w zębach dało się poczuć).

Sama rywalizacja polegała na wyścigu w grupach ok. 5 samochodów. Z kolejnych etapów wyłaniano tych, co trasę przejechali w miarę bezbłędnie i ruszały kolejne rundy, aż do finału. Na koniec miały być jeszcze skoki finalistów z małej skoczni, ale w końcu uznano, że to grozi dachowaniem i nic takiego się nie odbyło.

Wraki nie mogą kosztować więcej, niż 1000 zł. Można je modyfikować, większość z nich nie wygląda zewnętrznie dobrze, ale jadą całkiem żwawo i agresywnie, co skutkuje świetnym widowiskiem, szczególnie, że wraki ciągle na siebie wpadają. Warto zobaczyć takie zawody na żywo!