Muzeum motocykli na Timmelsjoch – TOP MOUNTAIN
Muzeum motoryzacji TOP MOUNTAIN znajduje się po stronie austriackiej przełęczy Timmelsjoch (Passo del Rombo). Jadąc od strony Włoch trasa jest bezpłatna, a kilka kilometrów za szczytem są już bramki opłat. My nie planowaliśmy jazdy drugą stroną (wracaliśmy do naszej włoskiej bazy), więc motocykle zostawiliśmy na parkingu pod muzeum od strony włoskiej i przeszliśmy pieszo przez bramki (bez opłat). Zdjęcia z tej przepięknej , i przyjemnej do jazdy, przełęczy znajdziecie w poprzednim poście. Dla mnie to było coś fantastycznego! A nie wiedziałam jeszcze, że większą atrakcję odkryjemy nieco później…
Już kiedyś mieliśmy tam jechać, ale w 2021 roku muzeum spłonęło w całości. Bardzo się zdziwiliśmy, jak w przeciągu roku całość odbudowano i zapełniono nowymi eksponatami. Jak Feniks z popiołów normalnie. W ubiegłym roku (w sierpniu!) spadł tam śnieg i nie dotarliśmy, aż wreszcie… do trzech razy sztuka i udało się! W dużym, drewnianym kompleksie jest restauracja, stacja kolejki linowej i muzeum. Bilety kupuje się w automacie: 15 euro za osobę dorosłą i 8 za dziecko.
Na dole jest jedna sala z motocyklami i poświęcona podróżnikom, ale to na piętrze doznaje się małego szoku. Już od drzwi rozpościera się widok całego „morza” motocykli. Jest ich tak wiele, że na początku ciężko jest skupić wzrok na pojedynczych eksponatach. Motocykle są na płaskich, drewnianych platformach, na ściance w kształcie zakrętu, a kilka z nich ma wyróżnione miejsca tematyczne. Tam można spędzić cały dzień, szczególnie jak się jest pasjonatem techniki motocyklowej, bo to 4500 m2 i ok. 600 eksponatów.
Ja się nie znam i technicznie nie orientuję, ale interesuję, więc ani trochę się tam nie nudziłam. Z zainteresowaniem prześledziłam drogę, którą zapoczątkowały rowery z silnikiem, aż do współczesnych konstrukcji. Zaintrygowały mnie różne typy silników w unikalnych motocyklach, np. mocowanych na kołach, silnik gwiazdowy, wankla, 6-cylindrowy. Pasy napędowe ze skóry i ćwieków, rożne rozwiązania do przewozu pasażerów, konstrukcje drewniane. Niektóre modele to zapewne unikaty na skalę światową, bo stały w wyróżnionych miejscach. Prawdziwy pasjonat techniki motocyklowej chyba by się tam „rozpłynął” w zachwycie. Ja jestem tylko blondynką z motocyklem, więc wybaczcie brak szczegółów. Ale polecam to miejsce, bo z takim rozmachem jest stworzone, że warto tam wpaść.
Tu macie link do strony oficjalnej: https://www.crosspoint.tirol/en/top-mountain-motorcycle-museum/







































































































































































































