Badanie lekarskie

Badanie poświadczające moją zdolność do prowadzenia motocykla składało się z dwóch części: „gimnastycznej” i „naocznej” :-).

Gimnastyka była lekka: jakiś przysiadzik, marsz, stanie na palcach, pochylenie itp. Aczkolwiek nie tradycyjna – bo w większości z zamkniętymi oczami. Całkiem dziwne to uczucie – nie wiesz w sumie, czy idzie Ci dobrze, czy źle – bo umysł głupieje po ciemku :-). No… klasyczne dotykanie czubka nosa, to dało się poczuć, przynajmniej. Ale najważniejsze, że komentarz był – „bardzo dobrze” od Pana doktora, na koniec, uff…

Potem krzesełko i przyrząd do badania wzroku – taki jak u okulisty, tyle ze różne cuda tam jeszcze ma :-). Najpierw klasyczna tablica z literkami różnej wielkości, potem kolorowe cyferki – co wykluczają daltonistów. I takie fajne zagadki trójwymiarowe, co trzeba wiedzieć co ma się bliżej, co dalej, i jakieś inne kombinacje. A na koniec światełka w skrajnie bocznym polu widzenia, które zauważyć trzeba w porę.

To też poszło mi dobrze, jeszcze taka ankieta do wypełnienia została o chorobach, zażywanych lekach itp. No i słyszę pytanie: – „Czy ma Pani jakieś tatuaże?”. Odpowiedziałam, że mam. Ale to pytanie nie dawało mi spokoju – bo przecież to nie choroba i w śmiganiu motocyklem nie przeszkadza! Spytałam więc, skąd takie pytanie i w tym samym momencie pożałowałam – bo usłyszałam: -„Bo jak Panią znajdą bez głowy, to będzie łatwiej zidentyfikować ciało”…

P.S. jeździć mogę bezterminowo, a dr House też motocyklem jeździł 😉

Zajęcia piąte

Motto z zajęć: Chcesz mieć Suzuki, będziesz miał stuki!

Polecany poradnik motocyklowy
Na początku zajęć obejrzeliśmy kilka filmów o technice jazdy na placu i na torze – stworzonych przez motorsfere. Instruktor Waldek objaśniał nam je, zwracając szczególną uwagę na technikę przeciwskrętu, którą następnie ćwiczyliśmy „na sucho” ;-).

Na kolejnej godzinie zajęć odwiedził nas doświadczony mechanik samochodowy – Tomasz Marmurowicz. Wizyta ta była szczególnie przydatna, biorąc pod uwagę fakt, że na pierwszy motocykl mało kto wybiera nówkę z salonu. A w tych używanych sprzętach, czają się podstępne usterki – o których będzie wiedział mechanik, a my? Niekoniecznie 😉

I to jest podstawowy powód, żeby blondynka po kursie na Prawo Jazdy nie kupowała motocykla sama, bo wydatki na ewentualne naprawy mogą przerosnąć wartość tego zakupu. A już szczególnie mamy być uczuleni na motocykle sprowadzane z Włoch!

Okazało się, że duży przebieg nie zawsze jest straszny (a częściej nie sfałszowany) i że najlepiej kupować motocykl od osoby prywatnej. Dowiedzieliśmy się też, po czym poznać, że motocykl jest dużo bardziej wyeksploatowany, niż by na to wskazywał licznik…

Wiemy już, co możemy sami robić przy motocyklu (na początku niewiele :-)), jak go przezimować prawidłowo i jak ważna jest częsta wymiana oleju.

Tomek scharakteryzował nam poszczególne typy silników i różnice w nich – w zależności od producenta. No i mieliśmy szansę wypytać o modele „na które mamy oko”. No cóż… niektórzy po uzyskaniu odpowiedzi, muszą się zastanowić nad ponownym wytypowaniem przyszłego jednośladu :-)!

Zajęcia czwarte

Motto z zajęć: Każdy zaspany, zostanie obudzony przy tablicy.

Na kolejnych zajęciach odpowiadaliśmy na pytania z testów egzaminacyjnych uniwersalnych (12 pytań na egzaminie) i motocyklowych (6 pytań na egzaminie).

Mimo, iż większość z nas ma Prawo Jazdy kat. B – to odpowiedzi na pierwszy rzut oka logiczne – nie zawsze były prawidłowe. Dyskusja wokół pytania zwykle rozwiewała wątpliwości, no i świętą stała się ostatnia strona książeczki testów – czyli ta z odpowiedziami ;-).

Były to chyba najbardziej, jak do tej pory, monotonne zajęcia – ale uwagę trzeba było podtrzymywać, bo – patrz: motto dnia :-).

Kolejne zajęcia poświęcone będą technice jazdy i odwiedzi nas doświadczony mechanik motocyklowy!

P.S.
Znalezione w sieci pytanie testowe kat. A:
Motocyklista przekraczający barierę dźwięku powinien:
a) szczególnie uważnie obserwować szprychy w tylnym kole
b) przygotować się na przeskok w inny wymiar światoprzestrzeni
c) zmówić Zdrowaś Mario i skulić się za owiewką
d) przed tym wyczynem opróżnić pęcherz ze zbędnych płynów ustrojowych
??? 😀