
Na kawałku asfaltu (należącym do jakiegoś zakładu) jeździłam sobie tak w tę i we w tę ;-), zmieniając biegi 1->4->1 z hamowaniem raz płynnym, a raz takim bardziej awaryjnym.
Trochę to monotonne było, ale jak już zaczęło fajnie wychodzić – to satysfakcja z tych ćwiczeń bardzo wzrosła ;-).
