Tych, którzy pomyśleli o mnie dzisiaj z okazji logowania w szpitalu – pozdrawiam serdecznie. I podsumuje – zbyt piękne, żeby było prawdziwe…
A mówili mi, że nazbyt jestem optymistką. Bo jak czekałam na operacje po wypadku 2 tygodnie z ciągle przesuwanym terminem – to dlaczego tym razem miałoby być inaczej? No i nie było. Zadzwonili, że nie mam po co dzisiaj się do nich wybierać, bo naprzyjmowali ludzi i się nie wyrobią. Zadzwonią do mnie znów, ale w bliżej nieokreślonym terminie. Ręce opadają… Wiara w to, że wreszcie będzie lepiej – też.
p.s. Mam nadzieję, że chociaż pogoda w weekend mnie nie zawiedzie, bo w planie jest wreszcie wymiana felgi i tylnej opony (ostatnio się nie udało bo ulewy były). I jakaś odstresowująca przejażdżka, bo szybciej mnie wykończy służba zdrowia niż jazda na motocyklu.


