Światełko właśnie zgasło

Tych, którzy pomyśleli o mnie dzisiaj z okazji logowania w szpitalu – pozdrawiam serdecznie. I podsumuje – zbyt piękne, żeby było prawdziwe…
A mówili mi, że nazbyt jestem optymistką. Bo jak czekałam na operacje po wypadku 2 tygodnie z ciągle przesuwanym terminem – to dlaczego tym razem miałoby być inaczej? No i nie było. Zadzwonili, że nie mam po co dzisiaj się do nich wybierać, bo naprzyjmowali ludzi i się nie wyrobią. Zadzwonią do mnie znów, ale w bliżej nieokreślonym terminie. Ręce opadają… Wiara w to, że wreszcie będzie lepiej – też.

p.s. Mam nadzieję, że chociaż pogoda w weekend mnie nie zawiedzie, bo w planie jest wreszcie wymiana felgi i tylnej opony (ostatnio się nie udało bo ulewy były). I jakaś odstresowująca przejażdżka, bo szybciej mnie wykończy służba zdrowia niż jazda na motocyklu.

Podobne wpisy

  • Sanatoryjne życie

    No i zameldowałam się w Lądku Zdrój – miejscowość malutka, ale ma swój urok. Życie kręci się tu wokół zabieganych kuracjuszy (bo zabiegi są porozrzucane po innych ośrodkach w mieście) i ciężko spotkać tubylca na ulicy. Najbardziej brakuje tu wiosny, zieleni i motocykli ;-), bo wtedy to miejsce tętni pewnie, większym życiem. Poprosiłam o młodszą…

  • O pierwszym razie?

    Tak mnie coś naszło, żeby coś napisać o tym, jak teraz wygląda moje życie. W sumie to nie wiem, czy chcecie czytać takie rzeczy?? Bo z motocyklem niewiele mam teraz wspólnego. No może tylko to, że raz wyciągnęłam na dwór Stringa jedną ręką (!) 😉 (a dodam, że trzeba nim wycofać). Nawet się jakoś udało…

  • |

    Egoizm

    Hmmm z egoistycznego punktu widzenia – to ja się cieszę, że wiosny jeszcze nie ma! Serce mi pęka, jak jeżdżą pierwsze motocykle. Widzę wtedy każdy szczegół: zmianę biegu, odkręcenie manetki, wychylenie ciała… i w duszy, aż coś krzyczy: „Ja też! Ja też chcę!”. A jakby tak jeździły co chwilę? Jak ma moje biedne serce to…

  • |

    Razem w domku

    Melduję, że akcja String 2 się powiodła ;-)! Niedzielna pogoda była idealna na przewiezienie motocykla, a Eliza świetnie sobie poradziła ze Stringiem. Po kilku przejazdach zapoznawczych po parkingu, wyruszyłyśmy w trasę – ja i Karola w samochodzie, a za nami Eliza na moto. Trasa przebiegła bez przygód, a Eliza miała okazję na własnej skórze odczuć…

  • Proteinki

    No niestety już się skończyły spektakularne efekty… O każdy centymetr ręki w górę – muszę walczyć. Rehabilitant wysłał mnie po białko dla mięśni, więc odwiedziłam sklep „dla pakerów”. Pan sprzedawca był wyrozumiały dla blondynki i powiedział, że jak ćwiczę mało intensywnie to nie ma zagrożenia „przypakowania” się tylko z jednej strony ;-). A proteinki bardzo…