;-)

To, że motocykl jest lepszy od faceta – stwierdziły już inne motocyklistki (czytaj: TUTAJ!), a ja przedstawić już mogę swoje własne dowody ;-).

Motocykl działa na kobiety na kilku płaszczyznach:

  • EMOCJONALNEJ – Motocykl można kochać i go dopieszczać. Można z nim miło spędzać czas. Potrafi poprawić humor i wprawić w stan błogości.
  • SEKSUALNEJ – Bo staje się obiektem pożądania. Jednocylindrowiec też nieźle wibruje, szczególnie na ssaniu ;-). A kto nie wierzy, ze motocykl daje radę zaspokoić kobietę, to odsyłam do filmu „Rozkosze Emmy” (online na iplex.pl). Bez obawy – to nie pornol ;-).
  • PODNOSZENIA CIŚNIENIA – Oj, potrafi motocykl zdenerwować, szczególnie jak zrzuci z kanapy w totalne błoto!
  • KONTROLI – Motocykl to deał! No przecież sam nigdzie nie pojedzie ;-).

    – Jest tylko mały problem, czym/kim zastąpić motocykl w okresie zimowym?

  • Sezon trwa…

    Nie, nie – String jeszcze nie zapadł w sen zimowy. Jeszcze można pojeździć, aczkolwiek w godzinach 11-16, bo potem to już są tylko dreszcze… Nie z emocji, a z zimna! 😉

    Pośmigałam w weekend po asfaltach i trochę wróciłam na szutrowe dróżki. Zapomniałam już, jak bacznie trzeba w terenie pilnować kierownicy ;-).

    Przyroda znów mnie atakowała – nie wiem, o co chodzi z tymi zwierzakami? Ja je lubię przecież, a one jakieś, takie niewdzięczne bywają! 😉 Najbardziej podnoszący ciśnienie incydent, miał miejsce w mojej miejscowości. Jadę sobie, te 50 km/godz, a tu pies wypada mi z lewej strony i ma zamiar zaatakować moją nogę. Tyle, że znacznie przesadził z oceną odległości i przeleciał z prędkością błyskawicy przed moim przednim kołem!

    To były sekundy, nie zdążyłam nawet powiedzieć w myślach magicznej mantry człowieka zaskoczonego: „O, ku….!”, ani wcisnąć hamulca… Nie miałam na szczęście okazji dowiedzieć się, co robi motocykl napotykając przeszkodę w postaci pół metrowej wysokości psa, bo trzasnęłam go… w ogon! Od katastrofy dzieliły mnie centymetry.

    Odjechałam równie zaskoczona i zdenerwowana, jak ten pies, co się zorientował, że obszczekanie mnie – trochę mu nie wyszło!

    Teraz jak widzę zwierzaka z boku drogi – to go już z daleka hipnotyzuje wzrokiem, zwalniam i obserwuje, czy ma na mnie zlewkę, czy ma zamiar się ze mną pobawić. No ale taki kotek mi się jeszcze trafił (niby swoimi drogami to chodzi), niby się skulił – więc myślę – nawieje do rowu. No a on, niezbyt zdecydowany był, czy to będzie ten rów po prawej, czy lewej stronie drogi. Raaaaany!

    A o sarenkach już pisałam? One też są ciekawe… pasą się niby na łące, słyszą motocykl – to przecież nie nawieją dalej od źródła dźwięku, tylko przelecą tuż przed nim. I to w ilości 4 sztuk!

    Jak widać, nawet na odludziach – trzeba mieć oczy dookoła głowy! 😉

    Zimowanie motocykla

    Zaczytuje się ostatnio w temacie zimowania motocykla i co artykuł, i forum – to różniące się od siebie porady. Jedyna część wspólna – to wyjęcie akumulatora, trzymanie w ciepełku i doładowywanie. No i przykrycie kocem lub czymś oddychającym, a nie pokrowcem.

    A rozbieżności??
    – tankować pod korek, czy nie tankować – bo się wydzielają w stojącym paliwie jakieś związki siarki?
    – wymieniać olej przed zimą (bo zanieczyszczenia nie mogą stać), czy dopiero na wiosnę?
    – zabezpieczać plastiki (woskiem), chromy (WD40), gumy (silikonem), elementy zagrożone rdzą też. Czy nie – bo się zrobią przebarwienia i raczej czynności to zbyteczne?
    – opony czymś smarować, czy nie? ciśnienie zmniejszać, czy nie?
    – tłumik zasłonić workiem i gumką złapać, czy nie – bo musi być cyrkulacja powietrza?
    – co 1–2 miesiące silnik uruchamiać na kilka minut, czy nie – bo to niszczy świece?
    – jeździć jak się da, czy nie jeździć już do wiosny?

    yyyyy a to?
    Dodatkowo w silniku czterosuwowym:
    – zdjąć nasadki świec i przymocować je taśmą do plastikowych części motocykla.
    – wykręcić świece zapłonowe,
    – wlać po łyżce stołowej (ok. 2 cm3) świeżego oleju silnikowego do każdego z cylindrów
    – obrócić kilkakrotnie wałem korbowym w celu rozprowadzenia oleju po ściankach cylindra.
    – wkręcić świece i nałożyć nasadki.

    Opowiecie mi coś z Waszej praktyki?

    Doświadczeni motocykliści, których pytałam o powyższe rzeczy – w praktyce robią z tej listy – prawie nic ;-)!