Jazda po mieście

Zauważyłam u siebie spadek poziomu stresu przy wyjeździe na miasto, przynajmniej wtedy, gdy jadę tam, gdzie choć raz byłam. Zmuszona jestem do jazdy przez miasto na treningi i przez to oswajam się z tym trochę. Ale w miejsca nieznane staram się jechać za kimś lub MPK ;-).

Daleko mi jeszcze do slalomu między pasami, nawet w kolejce do świateł stoję grzecznie (nie wyjeżdżam przed wszystkich). I głupi skuter mnie ostatnio objechał ;-), bo opanował doskonale powyższe czynności. Ale czy to ważne? To ja odpowiadam za siebie na motocyklu i to ja jeżdżę tak, na ile pozwala mi moje poczucie bezpieczeństwa.

Przeczytałam też „Strategie uliczne” – lektura wydaje się dość banalna, ale dzięki temu możliwe jest wyobrażenie sobie przedstawianych historyjek i przez to zakodowanie ich w pamięci. To bardzo poprawia spostrzegawczość i pomaga (już na drodze) wyłapać te sytuacje, które mogą przyczynić się wypadku.

A najbardziej względna jest na mieście prędkość. Jak się nic nie dzieje – to wydaje się, że jazda jest wolna. A jak robi się „młyn” to nagle akcja toczy się zbyt szybko i ciężko otoczenie odebrać w całości. Jedynie wybiórczo. A wtedy trzeba wybrać to, co najważniejsze!

Nie lubię tego. Wolę jak jazda jest relaksująca – jestem tylko ja i zakręt, ja i las, ja i droga donikąd…

p.s. już rozumiem o czym mówił instruktor – że nie mam instynktu do jazdy w mieście. Bo wyrabiam go sobie dopiero teraz, jak tylko ode mnie zależy, co na drodze zrobię i czy wyjadę z tego cało…

Kolejne treningi

Ćwiczymy sobie co jakiś czas moto gymkhane, bo udało się nam znaleźć teren, gdzie właściciel wyraził zgodę na nasze treningi. Nie ma tam domów mieszkalnych, więc nikomu nie przeszkadzamy. Wydrukowałam kilka tras i staramy się je odwzorować na tym placyku.

Raz idzie lepiej, a raz gorzej – bardzo dużo tu zależy od dyspozycji psycho-fizycznej. Przy większym zmęczeniu i słabej koncentracji to zauważyłam, że prawie się cofam w nabytych umiejętnościach. A jak dojdzie do tego publiczność i trema przed zawodami – to już nawet nie chcę myśleć, co będzie… 😉

p.s. Nie chcę tu robić reklamy, ale jak szukacie taniego ubezpieczenia OC na motocykl to jedna z bardziej znanych firm, co w tamtym roku była najtańsza, to w tym już nie jest… Mimo zniżek, miałam zapłacić 100 zł więcej! Zadzwoniłam, więc na infolinię tej firmy „bardziej niestacjonarnej” (a o dziwo ma już swoje oddziały we Wrocławiu) i mam OC za połowę tamtej ceny ;-)!

p.s. 2. A z moich obserwacji w trasie wynika, że najgorsi piraci drogowi siedzą za kierownicą luksusowych Audi. Za nic mają ograniczenia, ciągłe linie i zachowanie odległości. Jak już dostaje zawału, bo leci jakaś rakieta i w d… wszystko ma – to na 80% będzie to audica.

 

Trening z Pawłem

Na nasz kolejny trening zaprosiłyśmy Pawła, który w Moto Gymkhanie już wielokrotnie startował. Zależało nam na wskazówkach dotyczących ustawiania toru, no i techniki jazdy. Co zrobił Paweł jak do nas przyjechał? Po pierwsze sprowadził nas na ziemię, jeżeli chodzi o plac – ten, który znalazłyśmy nie oferował przyczepności przy szybszym pokonywaniu prób. Zaprowadził nas na ładny i czysty plac z kostki na którym kiedyś trenował. Po drugie dał nam wiele wskazówek, na które same nie wpadłyśmy.

Bo na początek lepiej jeździć na dwójce, by uniknąć szarpania, a ósemkę rozstawiać w odległości zbliżonej do tej z kursu na prawko. Ale prawdziwa frajda była później, jak Paweł poustawiał nam bardziej skomplikowane figury (GP8) i całe trasy. Z uśmiechem na ustach podnosił nam poprzeczkę coraz bardziej, a już jak pokazał swój własny poziom – to szczęki nam konkretnie opadły… Dłuuuuuga droga jeszcze przed nami, ale już nie patrzymy w nią z przerażeniem, dzięki licznym wskazówkom, co do toru jazdy i hamowania. Nawet Karolina się skusiła i pojeździła na CB Elizy. Może nasz zespół będzie wkrótce liczył 3 kobiety? 😉

Niestety i na tym placu komuś przeszkadzaliśmy, i musieliśmy zrezygnować z dalszych ćwiczeń. Szukamy innego miejsca. Może ktoś z Wrocławia miałby jakieś sugestie? Albo zaprosił nas na własny teren?

p.s. Paweł jesteś naszym idolem 😉 Dzięki!