Masaż karku konieczny ;-)

Jechałam dziś trasę 90 km, pogoda fajowa (tak mi się przynajmniej wydawało), bo nie upalna. Wyjechałam za Wrocław i jeszcze było znośnie, ale z kilometra na kilometr nasilał się wiatr, tak z prawej na lewo.

Huczało w kasku strasznie, ale gorsza była jazda. Cały czas ściągało mnie na środek drogi i żeby to tak przewidywalnie chociaż przebiegało… A tu raz mam nacisk wiatru i nagle puszcza! Wchodzenie w zakręty było wielką niewiadomą, bo nie wiedziałam czy w danym momencie – to mi ten wiatr pomoże, czy wprost przeciwnie.

Myślałam, że trzeba jechać wolniej? Oj nie – wtedy to dopiero String wykazywał talent baletnicy. Jechałam, więc normalnym tempem, cały czas kontrolując tor jazdy. Jedyny plus był taki, że przejeżdżające ciężarówki nie były ani trochę odczuwalne. W pewnym momencie „straciłam” lekko słuch – jak przy zmianie ciśnienia, pewnie od tego hałasu.

Ale najgorszy jest ból szyi! Momentami miałam wrażenie, że jakaś niewidzialna siła chce mi zdjąć kask, a innym razem, że głową popycham wielki ciężar. Szyja miała co robić, oj miała! Może takie profilaktyczne ćwiczenia ochronią mnie przed powstaniem „drugiej brody” na starość? 😀

Podobne wpisy

  • Pogodę trzeba wykorzystać!

    Dawno nie pisałam, więc pora się poprawić! 😉 Zeszły weekend spędziłam u znajomych i pojechałam tam motocyklem. Niechcący wpakowałam się w jakiś remont trasy i nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie miałki pył, który pozostałą część drogi pokrywał. Jadąc powoli na trójce czułam, jak tylna opona tańcuje mi – to na lewo, to…

  • Ptaki to mnie chyba nie lubią

    Pogoda w weekend nie rozpieszczała, to i kilometry trzaskałam jedynie koło domu i na trasie Wrocław-Kotlina Kłodzka, jakieś 250. Ptaki to mnie nadal nie lubią, bo niedawno bocian mi leciał na czołówkę, a w piątek kaczka – wyleciała z jakiś krzaków i zaatakowała z boku. Na szczęście w porę zauważyła przeszkodę i zawróciła mi tuż…

  • Dziabąg o sobie

    Hejka 🙂 Jestem Dziabąg, następca Pomidora. Widziałem, jak mój poprzednik pakuje się na busa i odjeżdża na remont, więc wtedy zacząłem się nieco martwić o swoją przyszłość… Nie mogłem uwierzyć, że po latach udanej współpracy z facetami – będzie mnie teraz dosiadać blondynka! Pierwszego minusa załapała, jak chciała mi dać na imię Brzydal! Co ona…

  • W telegraficznym skrócie…

    Od wczoraj nadrabiam trochę wpisów na bloga, więc resztę historii, tych mniej „wybitnych”, opiszę już w jednym podsumowaniu. Mam nadzieję, że kolejne wpisy uda mi się już na bieżąco umieszczać. Zmieniłam kask. Myślałam o tym od dłuższego czasu, bo mój stan mojego Sharka nie był zadowalający. Testowałam różne kaski, największe nadzieje miałam, co do HJC…

  • O marzenia czasem trzeba walczyć…

    Życie nie jest czarno-białe ani też kolorowe. Jest zaskakujące, a niespodzianki zwalają z nóg czasem dlatego, że są tak fantastyczne, a czasem dlatego, że kompletnie dołują… Jedni w zmiennych sytuacjach potrafią radzić sobie doskonale, inni lubią stabilizację, poczucie bezpieczeństwa i święty spokój, a gdy wali życiowy piorun, mają ochotę zwiać pod łóżko. Należę bardziej do…

  • Małe latanko z litrem

    Obiecałam jeszcze opowiedzieć o niedzieli – bez spektakularnych wycieczek grupowych, bo jakoś żadna (znana mi grupa) nie zwarła szeregów, niedaleko był też zlot w Srebrnej Górze. Ale napisał do mnie Mariusz z litrową „Włoszką” i umówiliśmy się na motocyklowe pogaduchy w Srebrnej Górze. Mimo, że ostrzegałam, że nie jeżdżę szybko (ostatnio nawet dołączyłam do grupy…