Podobne wpisy

  • Prawo sarny

    Śmigając sobie polami, oczywiście natknęłam się na sarenki i po raz kolejny zadziałało (zaobserwowane przeze mnie) „prawo sarny”, które oznacza – że niezależnie od odległości, sarna ucieka od zagrożenia w jego kierunku! To nie jest normalne ;-). Jadę sobie i widzę 7 sztuk sarenek w znacznej odległości ode mnie po lewej. Podnoszą pyszczki, obserwują –…

  • Sławny Pomidor i o mnie też napisali ;-)

    Pomidor został gwiazdą internetu! Pluskał się publicznie i wszyscy są pod wrażeniem efektu: TUTAJ 🙂 Ja też się doczekałam swoich 5 minut, ponieważ powstał o mnie artykuł. Jeżeli chcecie się więcej o mnie i mojej pasji dowiedzieć to zapraszam do lektury: www.niepelnosprawni.pl Weekend był świetny, znowu byliśmy w Rokitkach, ale już w 11 osób! Odwiedziliśmy…

  • Dziewczyny, piszcie blogi!

    Towarzyszyłyście mi w czasie mojego pisania. Pisałyście w komentarzach o tym, że też się uczycie, zdajecie egzaminy, ruszacie w pierwsze trasy. Chciałabym przeczytać o Waszych przygodach, nauce motocykla i osiągnięciach. I wcale nie chodzi o egzotyczne kraje, tysiące kilometrów i super cele… Chodzi o pokonywanie własnych ograniczeń za kierownicą jednośladu, o ten uśmiech spełnienia i…

  • Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć

    Jestem po pierwszym tygodniu rehabilitacji we Wrocławiu i powiem Wam, że różnica jest kolosalna! Każdego dnia widać poprawę i wzmocnienie mięśni. Już nie czuję się tak – jakby jakiś obcy element zwisał mi u boku ;-), ręka zaczyna „trzymać się” na własnych mięśniach. Podnoszenie w górę to tak 45 stopni, ale robię to przynajmniej mięśniami…

  • Pierwsza jazda MT-03 :-)

    Z nowości związanych ze zmianą w pracy w czerwcu – muszę się pochwalić, że przyznano mi „pojazd służbowy”! Trochę to słabo wygląda, jak pracownik Yamahy jeździ Hondą, więc tym właśnie sposobem mogę ujeżdżać MT-03 prosto z fabryki 🙂 . Podeszłam do tego faktu z lekkim niedowierzaniem, jednak jak już mogłam się do niego przymierzyć, to…

  • Wyprawa na Czarną Górę cz.2

    … albo kombinować dalej. Jako, że zdjęłam kask i szare komórki uwolniły się z ucisku 😉 – to wymyśliłam następujący patent na wyjście z opresji. Pozwoliłam stoczyć się motocyklowi w dół, ale na lewo – poza drogę, na łąkę. Trawa tam była jednakowo mokra, ale błota było mniej. Pierwsze podejście do ruszenia i… udało się!…