String i ja – czekamy na wiosnę!
String wrócił z serwisu cały i zdrowy, a może i zdrowszy? 😉 Ze spraw mechanicznych miał: regulację zaworów, wymieniony płyn hamulcowy, wyczyszczony gaźnik i filtr powietrza, podciągnięte klamki. Ze strony wizualnej ma: podreperowany i podmalowany tłumik, cały jest wypucowany i felgi odzyskały blask. Na wiosnę jest przygotowany! Może jeszcze te błotniki podmaluje, bo odpryskująca farba nie przystoi przystojniakowi ;-).
Chciałam jeszcze pojeździć, bo niedziela była dość ładna i 10 stopni nabiło, ale niestety uprzykrzył mi jazdę niesamowicie mocny wiatr. Jak jechałam „z wiatrem” było OK, ale jazda „pod wiatr” była lekko wkurzająca. Nie słyszałam silnika, bo wiatr walący w kask go zagłuszał, oczy mi bardzo łzawiły. A jak łapałam wiatr z boku to wychodził mi lekki wąż. O tak, to się bawić nie będziemy!
Byle do wiosny…
