Literatura urlopowa, obowiązkowa!

Powoli zmierzam do pakowania się na urlop. A wybywam do rodziców na wsi (Kotlina Kłodzka), bo po kupieniu Stringa na nic innego mnie nie stać :-). Ale nie ma co rozpaczać – bo tam jest tyle dróg, dróżek, jeziorek, górek, zagajników i w końcu lasów, że String się nudzić nie będzie ;-)! Internet też tam dotarł – to i odzywać się do Was czasem, obiecuję!

Pozostała tylko misja przetransportowania Stringa. Pierwsze podejście się nie udało, bo do Fiata Doblo za cholerę nie chciał wejść – klaustrofobię biedny ma. Załatwiłam mu więc na weekend komfortową przyczepkę motocyklową, żeby mógł podziwiać krajobrazy w drodze i tym razem, powinien dać się przekonać! Biorąc jeszcze pod uwagę, że będą go wiozły dwie blondynki (dzięki Lucyna ;-)), to powinien być zadowolony!

A co ja będę tam robić?? Jeździć motocyklem, jeździć, jeździć i… jeździć, no dobra, jeszcze poczytam sobie. Na urlop zabieram zwykle trochę książek, których nie mam czasu ogarnąć (czasem latami hehe). Tym razem przeważają motocyklowe:
1. Pełna kontrola, Techniki jazdy dla motocyklistów, Lee Parks – lektura obowiązkowa polecana przez instruktora Waldka. Książka, którą przeczyta w mig i pojmie, nawet blondynka. Biorę ją, bo ćwiczenia mam jeszcze nie przerobione w praktyce!
2. Szkoła jazdy, specjalne wydanie Motocykla – trochę wyższy stopień pojmowania jest potrzebny, więc czytać będę raz drugi.
3. Zagubiony w Chinach, J.Maartren Troost – przeczytana w połowie, a warta dokończenia z racji mojego zainteresowania Chinami, aczkolwiek bardziej dawnymi (taoizm), niż współczesnymi. Napisany wesoło reportaż, dla relaksu ;-).
4. Dziennikarstwo sportowe – kupiona 2 miesiące temu, bo pisać zdarza mi się nie tylko bloga. Dotarłam do spisu treści, fajny był!
5. Zen i sztuka oporządzania motocykla, Robert M. Pirsig – książka tak ciężka i tak głęboka, że warto po 3 latach zmierzyć się z nią znowu.
6. Techniki medytacji, Osho – mam ją już drugi rok, nie otwierałam jej i nie pamiętam, dlaczego ją kupiłam. Ale może warto do niej zajrzeć, żeby sobie spokój wypracować na egzaminie ;-).
7. Pytania egzaminacyjne do nauki – muszę wyeliminować potknięcia na kilku podstępnych pytaniach.
8. Joga dla ciała u umysłu, Swami Purna – ta książka ma ponad 10 lat, ale udało mi się zrobić w tym czasie tylko 2 razy 12-tygodniowy program. Wyrabia niesamowity spokój wewnątrz, który przydałby się właśnie na egzaminie. Może wybiórczo, coś tam poćwiczę.

Plany ambitne, a skończy się jak zawsze – przeczytam może 1/3-cią planu, oczywiście tą motocyklową ;-)!

0 0 votes
Article Rating
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
F-KA;)

w takim razie moja przygoda z „Blondynką, jej obecną miłoscią i szalonymi pomysłami” też się kończy ;), zabiera swój Skarb i mam tylko nadzieję, że po zdanym egzaminie i zapewne wielu szaleństwach w Kotlinie przyjedzie samodzielnie aby odwiedzić stare kąty (dla Stringa) chyba sentymentalne 😉 … w końcu tu poznał swoją Blondynkę i nauczył ją podstawowych zasad współpracy 😉

motorsfera

No myślę, że to dopiero początek szalonych pomysłów, na różne szalone wyprawy Stringiem po zdobyciu uprawnień! Także odwiedzę jeszcze Oborniki ze strony asfaltowej, a nie tylko tej od zaplecza 😉