Eureka!

Okazało się dzisiaj (wstyd się przyznać), że mam krytycznie niskie ciśnienie w oponach. Przednią normalnie ręką wgniatałam! Szybko podjechałam pod kompresor i różnica w jeździe jest teraz… porażająca! Ledwo odepcham kierownicę, a skręt mam bardzo duży. Muszę się przestawić, bo ostatnio, żeby skręcać musiałam się sporo wychylać. Jakbym się wychyliła teraz w ten sam sposób – to bym wylądowała w rowie po wewnętrznej 😉

No i tym samym wyjaśniła się tajemnica trudności z ostrymi zakrętami i nawrotami. Ciężko je wziąć na pół-kapciu 😉

Kolejne kilometry…

Strasznie dziś zimno było, jakieś 5 stopni może – ale nie przeszkodziło mi to w zrobieniu 150 kilometrów wokół Rajdu Świdnickiego. Na takiej trasie o rozmaitej nawierzchni i bardzo krętej – uwidacznia się mój brak wprawy.

Przerażają mnie kręte drogi w dół, nie potrafię spokojnie złożyć się w taki zakręt. Nie łatwiej jest wcale z nawrotami – za szybkie wejście wywala mnie na zewnętrzną. Muszę podszlifować takie słabe punkty.

Myślałam, że dodawanie gazu zamiast odpuszczenia – mi nie grozi, a i to raz mi się zdarzyło w chwili stresu. Udało się wybrnąć z tej opresji, ale gorąco mi się zrobiło ;-)! I raz mało mnie rów nie wessał ;-), bo sobie zjechałam na pobocze, które było dość mocno pochylone.

Noooo ale koniec marudzenia, było cudnie! Zdarzały się gładziutkie i kręte asfalty, gdzie uśmiech miałam od ucha do ucha! No i jedna akcja, która mi podniosła ciśnienie. Powiesiłam sobie kask (ten stary „zimowy”) na ogrodzeniu i stałam kilka metrów dalej. Wystarczyła chwila, żeby mi go koleś zwędził. Na szczęście odwróciłam się w porę, zobaczyłam go, dogoniłam i odebrałam swoją własność. Stwierdził, że sobie leżał, to on sobie wziął. Masakra! 😉

Takie tam…

Brakuje mi ciemnych okularów w słoneczny dzień, ale żeby je nosić muszę zakładać kontakty. Znów jak jest zimno to oczy łzawią i kontakty mogą sobie odpłynąć, a na kreta to do domu nie dojadę ;-). Wynalazłam więc takie ciemne okulary, które mają w środku ramkę korekcyjną. Niby wszystko ok, pole widzenia na boki – super! Ale…. za cholerę nie mogę w nich jeździć! Nie odkształcają obrazu w jakiś widoczny sposób, ale dają odczucie lekkiego kaca 😉 normalnie jadę, tylko czuję się bardzo niepewnie. Nie polecam! Chyba że do biegania. Na kaca dotlenienie jest w sam raz!

Mam teraz mały urlop i jeżdżę trochę częściej. Nabieram więcej pewności, zakręty już nie są tak koślawe, jak po zimie. Czasem przedłużam sobie trasę do domu, bo chcę jechać dalej i dalej… Jak zatankowane pod korek to i można! Sama z siebie się śmieję na stacji benzynowej, bo się zachowuję tak, jakbym była rozczarowana paragonem. Zawsze panikuje, że tyle jeździłam i popłynę na paliwie, a tu 14 zł albo 18 zł. Tak to ja chcę już zawsze!

Ktoś mi zapodał patent, że na niewygodną kanapę można zarzucić takie koraliki, co są na siedzenia samochodowe. Myślicie, że to dobry pomysł? Już pomijam kwestie wizualną 😉