W piątek o 11 doczekałam się wyjazdu na blok operacyjny. Miałam ogólną narkozę i obudziłam się dopiero o 17. 3-godzinną operację poskładania główki kości ramiennej wykonywało 2 bardzo dobrych lekarzy, więc mam nadzieję, że jej efekt też bardzo dobry będzie. Sprawna, prawa ręka to jednak podstawa!
Doba po operacji to jakiś koszmar, bardzo źle i słabo się czułam na pompie z tramalem. Raz mdlałam, raz miałam gorączkę a na koniec takie tętno, że już się żegnałam z tym światem…Dopiero dziś po zmianie przeciwbólowego jestem sobą i mogę próbować siadać, i wstawać. Gipsu nie mam. Przede mną jeszcze 7 dni w szpitalu i rehabilitacja w stopniu podstawowym, potem 6 tygodni w tym stanie już w domu. A następnie ta intensywna rehabilitacja przywracająca sprawność ręki.
p.s. A z dziwnych zbiegów okoliczności – na moim oddziale leży motocyklista. Jechał na swoim ducati i wjechała w niego samochodem jakaś kobieta. Ma połamane żebra, rękę i szytą nogę. Ale najlepsze jest to, że mieszkamy w tym samym bloku, trzymamy motocykle na tym samym parkingu, pozdrawialiśmy się ze 2 razy a poznaliśmy się w szpitalu ;-)!