Ścieżka w Koronach Drzew

Jesień ciepłem nie rozpieszcza, ale tydzień temu przywiało do nas afrykańskie ponoć powietrze, było słonecznie i powyżej 20 stopni. Weekend przeleciał mi na rodzinnych imprezach, więc wzięłam urlop we wtorek i postanowiłam wykorzystać ten dzień na motocyklową wycieczkę. Zrobiłam w głowie przegląd miejsc, które chciałam w tym roku odwiedzić i padło na Ścieżkę w Koronach Drzew, którą w 2016 roku wybudowano w Jańskich Łaźniach. Trasa na 300 km w obie strony.

Miał jechać ze mną Emil, choć pod garażem nie było to takie pewne, bo jego ZX10 nie chciał znowu odpalić, mimo nowego akumulatora. Podpięty do samochodu na szczęście ożył i wizja jechania na jednym motocyklu oddaliła się w zapomnienie, uffff 😉 .

Miała nas prowadzić nawigacja TomToma 410, która jest taka sprytna, że wytycza trasę wg kryterium jej krętości. Daliśmy drogi średnio kręte i się zaczęło….. Co to ma być za frajda z zakrętów, jak wjeżdżaliśmy na takie prowincje, gdzie asfalt to był 50 lat temu, a teraz został jeden wielki wyryp! Raz nawet go wcale nie było. Spadała nam prędkość, a kilometrów nie ubywało. W połowie drogi zmieniliśmy trasę na najszybszą i już było spoko. Ta funkcja krętości świetnie sprawdzała się w Chorwacji, ale w naszym, kochanym kraju sprawia, że jazda staje się męczarnią.

Najfajniejsze trasy, kręte i znośne (bo nie idealne) były w pobliżu granicy i w Karkonoskim Parku Krajobrazowym. Mijaliśmy piękne przełęcze, gdzie jesienne krajobrazy były powalające, jednak dało się tam tylko zwolnić, bo miejsca na zatrzymanie się nie było, a samowolne – mogłoby być niebezpieczne dla innych kierowców. W Czechach jakość asfaltu znacznie się poprawiła, ale przybyło miejsc zimnych, zacienionych i mokrych, więc trzeba było zachować pewną ostrożność. Tak czy siak, od wyjazdu do Chorwacji brakowało mi zakrętów, więc na tej wycieczce gęba cieszyła mi się wielokrotnie 🙂 .

Dojechaliśmy do parkingu, gdzie były krótkie szlabany. Nigdzie nie napisali, czy motocykle płacą i ile, to przejechaliśmy koło szlabanów i podeszliśmy do kasy. Okazało się, że motocykle płacą normalne stawki samochodowe, ale kasjer, jak się dowiedział, że nie wzięliśmy tych biletów, to powiedział, że nie musimy się wracać, tylko stanąć w wyznaczonym miejscu i mamy parking za darmo. Miło z jego strony 🙂 .

Pierwszą konstrukcję tego typu już odwiedziłam, była to Ścieżka w Chmurach (Zieleniec i Sky Walk), która robiła wielkie wrażenie. Była duża i na szczycie góry, co otwierało przepiękną panoramę z każdej strony. Ścieżka w Koronach Drzew nie jest już tak duża, nie jest na szczycie góry, dlatego polecam oglądać te trasy w odwrotnej kolejności – od mniejszej na większą. Bo u nas powstał pewien niedosyt, że niby fajna ta konstrukcja, ale mniejsza, a fajny widok jedynie z jednej strony. Przez mniejszą średnicę i nachylenie deptaków, odnosi się wrażenie, że idzie się dużo, a do celu nadal daleko.

Plus taki, że podjeżdża się pod sam start trasy (na Ścieżce w Chmurach trzeba jechać wyciągiem lub się wdrapywać dłuższy czas) i początkowo deptak ciągnie się po prostu przez las. Całość zbudowana jest z drewna, ze wsparciem elementami metalowymi, a po drodze są liczne atrakcje dla dzieci, takie sprawnościowe tory przeszkód (można je pokonać lub iść zwykłym deptakiem). Gdy dojdzie się do konstrukcji, to na początku wchodzi się do strefy podziemnej, gdzie jest opis procesów zachodzących w glebie i atmosferze (oczywiście po czesku). Potem już można się „wspinać” na szczyt. Wracać można spacerkiem lub turbo zjeżdżalnią, wtedy powrót trwa ok. 7 sekund.

Na koniec poszliśmy do knajpki po drugiej stronie ulicy na smażony ser (jadałam lepszy) i wyjechaliśmy w powrotną trasę. W połowie drogi złapał nas już zmrok, a 30 km od domu, moja operowana ręka odmówiła współpracy i musieliśmy zrobić przerwę na jej ponowne uruchomienie. Jednak im mniej robię długich tras, tym moje ciało odzwyczaja się od takich wyzwań. Muszę to brać pod uwagę, przy kolejnym planowaniu wakacyjnego urlopu.

Podobne wpisy

  • Moto Wstążka we Wrocławiu

    W niedzielę 1 października postanowiłam po raz drugi dołączyć do różowej akcji propagującej badania i wczesne wykrywanie min. raka piersi. Zebraliśmy się pod Urzędem Marszałkowskim, porwaliśmy Marszałka na motocykl i różową paradą motocyklową udaliśmy się do Dolnośląskiego Centrum Onkologicznego. Każdy mógł liczyć na różową koszulkę akcji, a także przystroić motocykl wedle własnego uznania, więc mój…

  • |

    Branna 2016

    Odkąd odkryłam czeskie wyścigi miejskie w Horicach i Brannej, to stały się one dla mnie punktem obowiązkowym w motocyklowym grafiku wycieczek. Podczas ubiegłego weekendu odpicowane motocykle historyczne ścigały się w Brannej, a ja postanowiłam pojechać tam w niedzielę. Dałam posta, że się wybieram, ale w obliczu panujących upałów odzew był znikomy, zdecydowany był tylko jeden…

  • |

    Wielkopolska wycieczka pałacowa

    W ubiegłą sobotę wyruszyliśmy na wycieczkę, którą zaplanowali Iwonka i Sylwek. Do miejsca spotkania mieliśmy 2 godziny jazdy i około godz. 10 dołączyliśmy do ekipy organizatorów na Versysie 1000, Adama na Versysie 650 i Krzyśka na BMW 1200, razem uzbierało się 5 motocykli. Planowana trasa liczyła ok. 300 kilometrów i zawierała kilka punktów do obejrzenia….

  • |

    Na 10 motocykli!

    Ubiegły weekend był dośc zimny w Kotlinie Kłodzkiej, nie wyciągałam motocykla w sobotę, ale niedziela wyglądała już całkiem obiecująco. Było cieplej – przynajmniej, jak świeciło słońce, a poza tym wybierały się do mnie koleżanki z grupy wrocławskich motocyklistek na FB. Ich, ponad 250 kilometrowa trasa przebiegała obok mnie, więc po drodze miałam do nich dołączyć…

  • Się kręcę po okolicy :-)

    W ostatni weekend, a najbardziej w sobotę – kręciłam się po okolicy. Zajrzałam sobie na Kustom Konwent, który odbywał się w mrocznej hali, zamkniętej zajezdni tramwajowej. Motocykle custom, retro samochody, pin-up dziewczyny, tatuaże i sporo dzieł handmade – taki klimat ma to spotkanie. Czy to mój klimat? Chyba nie do końca, choć mam i motocykl,…

  • Wizyta w Bolkowie

    Na festiwal wyruszyliśmy w piątek zaraz po pracy, wypakowaną po dach Hondą z 5-ma osobami na pokładzie i rowerem na dachu. Humor nam dopisywał, a niedaleka trasa nie zdążyła się stać uciążliwa. Znaleźliśmy pole namiotowe i wyruszyliśmy na zamek! Każdy dzień Festiwalu 3 Żywioły składał się z kilku bloków. Były przesłuchania konkursowe, relacje z podróży,…