Alpy 2026 – dzień drugi. Przełęcz Timmelsjoch (Passo del Rombo)
O rany! Co to był za dzień! Timmelsjoch (Passo del Rombo) to zdecydowanie moja bajka! Piękne widoki, serpentyny – jakby pogrupowane w partie, a większość trasy to przyjemne zakręty, którymi „się płynie”. Asfalt idealnie gładki i czysty, a ruch umiarkowany. Można powiedzieć, że połowę trasy pokonaliśmy bez żadnego towarzystwa. Ta przełęcz załapie się do mojego alpejskiego TOP 3, razem z Giau i Nockalmstrasse.
Za szczytem przełęczy, przeszliśmy (przejazd jest odpłatny) przez granicę z Austrią, żeby zobaczyć odbudowane po pożarze muzeum motocyklowe TOP Moutain. Ale o nim zrobię osobny post, bo nie da się opisać miejsca z setkami motocykli, od ich początków po dzień dzisiejszy, łącznie z wieloma perełkami techniki – w jednym, krótkim poście. Nie mówiąc o 200 zdjęciach, które zrobiłam, a to może z 10% eksponatów. To jest najlepsze miejsce, związane z motocyklami, jakie w życiu widziałam!
Przeszliśmy najpierw parter, a tam parę eksponatów, wchodzimy na piętro i rozmawiamy o tym, że słabe te muzeum, jak takie małe pomieszczenia na 2 poziomach tylko… Po czym otwiera się przed nami niekończąca się przestrzeń z motocyklami. „Szczęki mieliśmy na ziemi” i uśmialiśmy się z naszej wcześniejszej rozmowy. A potem to już tylko zachwyt i wielokrotnie zdziwienie. Polecam to miejsce, można tam spokojnie spędzić cały dzień, jakby się chciało przyjrzeć każdemu motocyklowi.












































