|

Alpy 2026 – dzień dziewiąty. Lago di Santa Giustina i Radicosaurus

No i nadszedł ten dzień, kiedy pożegnać się trzeba z Alpami, pewnie na rok, do kolejnego urlopu… Prawdopodobnie wrócimy do Austrii, bo tam jeszcze kilka przełęczy nam zostało, a Grossglockner trzeba powtórzyć, bo trafiliśmy na mgłę i tylko połowę trasy udało nam się zobaczyć.

Plan na urlop wykonaliśmy, przejechaliśmy po przełęczach ok. 1000 km i odwiedziliśmy trzy zamki. No i Stelvio oczywiście – bo raz w życiu przejechać ją warto. Pogoda dopisała, nie było dużych upałów i tylko jeden dzień był deszczowy. Powoli się pakujemy, wyskoczyliśmy na ostatnie włoskie zakupy z zapasami do domu i zostało jeszcze trochę czasu na szybką wycieczkę.

Wczoraj z drogi na Stelvio zobaczyliśmy jakieś jeziorko. To było Lago di Santa Giustina z… pewnym, magicznym stworzeniem na brzegu. Dzieło to nazywa się „Il Radicosauro delle Plaze”, a wykonał je, ze znalezionych nad jeziorem korzeni, artysta – Marco Martalar. Fajne są też inne jego prace, ale dużo dalej. Może kiedyś jeszcze je zobaczymy.

To sztuczny zbiornik retencyjny z dużym placem rekreacyjnym i można się tam kąpać. A turystów wcale dużo nie było i nawet polski język można było usłyszeć. Ciekawe miejsce dla lubiących wodę z widokiem na góry.

Podobne wpisy