Pijalnia Wód Mineralnych Szczawno-Zdrój i Andrzejówka

Gdy byliśmy w Sokołowsku, to powstał plan na kolejną wycieczkę w tej okolicy. Postanowiliśmy odwiedzić Pijalnię Wód Mineralnych Szczawno-Zdrój i Andrzejówkę. To nie był „mój dzien”… Najpierw wjechałam pod zakaz przy budynku, potem wywróciłam motocykl próbując zawrócić. A jakby tego było mało, to dwa razy na trasie byłam krok od wypadku. Czasami lepiej nie wyjeżdżać z domu hahahha, na szczęście obeszło się bez szkód materialnych, tylko koszt w emocjach przyszło mi zapłacić.

Ale wróćmy do wycieczki, która docelowo była bardzo udana. Pierwsze zabudowy źródła wody mineralnej w Szczawnie-Zdroju pochodziły z XVIII wieku, jednak obecny wygląd budynku i hali spacerowej to wynik odbudowy po dwóch pożarach (1893r. i 1992r.). Rozwój uzdrowiska był związany z rodem Hochbergów, właścicielami dóbr Książa i Szczawna, którzy wspierali rozwój uzdrowiska. Mimo pożarów i przebudów – kompleks robi wrażenie, został zrewitalizowany z wielką starannością i nawiązaniem do historii. Miejsce to jest przepiękne! Zdecydowanie warto to zobaczyć i napić się charakterystycznej wody mineralnej. Przy okazji można pospacerować po deptakach miejskich i parku – miejscowość jest malownicza i sprzyja wypoczynkowi.

Wewnątrz można spróbować wód mineralnych: Mieszko (najstarsze ujęcie wody), Dąbrówka, Marta i Młynarz. Wody mają specyficzny smak, każda nieco inny i nie powinno się pić ich w nadmiarze. Mi osobiście najbardziej smakowała woda „Marta”. Wody mineralne ze Szczawna-Zdroju wspomagają układ pokarmowy i moczowy, stosowane są także w inhalacjach.

Na obiad pojechaliśmy do PTTK Andrzejówka. Można podjechać pod samo schronisko, które leży na wysokości około 800–810 m n.p.m. na Przełęczy Trzech Dolin. Wewnątrz jest spory ruch, bo to dość oblegany punkt gastronomiczny z daniami kuchni polskiej. Schronisko istnieje od 1933 roku i jest punktem wypadowym na Waligórę, szlaki do Sokołowska, Wałbrzycha i Mieroszowa.

Podobne wpisy

  • Jezioralna niedziela :-)

    Miałam niedzielę do polatania to wymyśliłam trasę ok 300km, która obejmowała wielkopolskie jeziorka. Pierwszym punktem docelowym była Sława, ale ruch turystyczny był tam spory. Zaparkowaliśmy więc z Emilem nad jeziorkiem, dopiero w okolicy przystanku w Lubogoszczu. Punkt był super, bo nie oblegany, jedynie kilku windsurfingowców ćwiczyło sztukę „latania” po wodzie. A powiem Wam, że Ci…

  • |

    Na 10 motocykli!

    Ubiegły weekend był dośc zimny w Kotlinie Kłodzkiej, nie wyciągałam motocykla w sobotę, ale niedziela wyglądała już całkiem obiecująco. Było cieplej – przynajmniej, jak świeciło słońce, a poza tym wybierały się do mnie koleżanki z grupy wrocławskich motocyklistek na FB. Ich, ponad 250 kilometrowa trasa przebiegała obok mnie, więc po drodze miałam do nich dołączyć…

  • Triumph Dziewczyn!

    Tak się fajnie złożyło, że po tygodniu od Międzynarodowego Dnia Motocyklistki dostałam zaproszenie na kobiecy wyjazd, organizowany przez Triumph Wrocław. Namówiłam koleżanki i spotkałyśmy się w sobotnie popołudnie pod salonem. Przywitała nas Ola z mężem Markiem, którzy ten salon prowadzą od kilku miesięcy. Mogliśmy liczyć na oprowadzenie (obok jest salon UNIKAT), ciekawe rozmowy, kawkę i…

  • Sezon 2023 czas zacząć!

    W piątek 13 stycznia brałam udział w fajnym spotkaniu motocyklowym: „Piątek 13-tego! I Kalejdoskop Wyprawowy” i jednocześnie w pierwszej rocznicy istnienia wrocławskiego salonu Triumph Wrocław. U Oli i Marka jest super na co dzień, a od święta to już całkiem odlotowo! Były świetne prezentacje podróżników oraz praktyczne porady, wyjątkowe trunki i smaczne przekąski, a na…

  • Czy to ostatnia niedziela?

    Pogoda ostatniego weekendu zachęcała do przewietrzenia się na motocyklu. Ciepło jest teraz jedynie w tym okienku pogodowym, kiedy jeszcze świeci słońce, więc trzeba było się streszczać. W sobotę zrobiłam mały kurs na Wrocław, odwiedziłam cmentarz, rozwiozłam ciasto czekoladowe do koleżanek, po i w trakcie covidowego ataku, a i pyszne winko domowe dostałam w zamian. W…