Mikołajki

Nie dotarło chyba jeszcze do mnie to, że już koniec sezonu. Niby odstawiłam motocykl na trochę bo w kasku mi piździ, ale jest to raczej powód wymiany kasku, a nie zaprzestania jazdy. I w pewnym sensie, robiąc te tysiące kilometrów w sezonie – jestem już „wyjeżdżona” i pauzę traktuję bardziej naturalnie, niż jak jakąś karę. Uwielbiam wiosnę i pierwsze jazdy po takiej przerwie, kiedy wszystkie odczucia są mega intensywne i zapał do jazdy łapie się od nowa.

Faktem jednak jest, że w tym roku to jakieś, takie nagłe odcięcie. Było po 15 stopni, a tu nagle jebudubu i jest już tylko po 4 stopnie. Pamiętam grudnie, gdzie miałam 10 stopniowe temperatury i całkiem fajny klimacik do jazdy.

W ubiegły weekend było wyjątkowo ciepło, więc wybraliśmy się z Emilem do Leszna, gdzie chciałam pomierzyć kaski od Bell’a. Mój błąd był jednak taki, że nie upewniłam się, że w tym sklepie one są fizycznie – okazało się, że tylko na aukcjach internetowych sklepu. Na miejscu był tylko jeden, który interesował mnie najmniej… Warto się chociaż przejechać, choć te 200 km w tych temperaturach i przy tym wietrze nie należały do najprzyjemniejszych. Przyczepność choć była – pobujać się było można 😀 .

W niedzielę aura już była nieco deszczowa, ale postanowiliśmy jeszcze dołączyć do motocyklowej ekipy Św. Mikołaja. Przystroiłam się w czerwoną spódniczkę, ubrałam skrzydła i w drogę!

W tym roku motocykliści z Motopasji Brzeg Dolny objęli swoim patronatem dzieci z Domu Dziecka w Krzydlinie Małej. Dzięki wsparciu motocyklistów dzieci mogły otrzymać paczki z wymarzonymi zabawkami, ubraniami i książkami oraz masą owoców i słodyczy. A same upiekły dla nas pierniczki. Najtrudniejsza była dla mnie wizyta u maluchów, bo serce boli, że nie mogą się przytulić do mamy i taty. Za to bardzo szybko opanowały zakładanie i ściąganie mojego kasku 🙂 .

Co ja dostałam od Mikołaja? Tym razem nic motocyklowego, bo wypatrzone trampki haha. A sama sobie zrobiłam w prezencie motocyklową biżuterię. Zakupiłam motocyklową zawieszkę i srebrny łańcuszek oraz połączyłam to w całość. A może pod choinką znajdę coś motocyklowego? 🙂

Podobne wpisy

  • |

    Niedziela w Czeszowie

    Sobota była bardzo mokra, ale w niedziele wybraliśmy się na motocyklowe powitanie lata czyli Moto Piknik w Czeszowie. Musieliśmy nieco opóźnić moment startu, bo w Kotlinie Kłodzkiej ściana deszczu stała od rana i nie udało nam się już zdążyć na mszę oraz święcenie motocykli, a jedynie na zamknięcie parady, i sam piknik. Pojechaliśmy na 5…

  • Co tam słychać?

    Nie robię ostatnio jakiś większych wycieczek. Oczywiście jeżdżę motocyklem, jednak bardziej z punktu A do B, bo weekend bez motocykla – to weekend stracony! Wracając od rodziców z Kotliny Kłodzkiej, wyskoczyłam na kawkę do Ślężańskiego Przystanku w Sulistrowiczkach. Ten punkt gastronomiczny „ożywił” kolega-motocyklista, więc i motocykliści są tam mile widziani (a kawka dla nich jest…

  • Weekendowe zwiedzanie i szlajanie się :-)

    Ten weekend przysporzył mi wielu wrażeń, choć przejechałam jedyne 120 kilometrów. Piątkowy wieczór był bardzo zaskakujący i to dosłownie! Mieliśmy z Emilem jechać do Brzegu na sobotę, ale trzeba było poczekać z tym do 20-stej godziny, bo Emil miał się jeszcze z kolegą spotkać pod Lidlem na chwilę. Generalnie dziwnie się zachowywał, a jego facebookowy…

  • Motocyklowi terroryści…

    Wielokrotnie podczas tego weekendu było mi wstyd za motocyklistów, w szczególności za grupy, które nie miały żadnego poszanowania dla zakazów wyprzedzania ani ograniczeń prędkości. Na złamanie karku i nie ważne, czy podwójna ciągła, wzniesienie, zakręt, krzyżówka… Ręce opadają. Ale od początku – na trasę wyjechałam w piątkowe popołudnie i każdy wie, że jest to czas…

  • Wizyta u Filipa ;-)

    Zadzwonił do mnie Filip i poprosił, żebym wpadła pokazać swój motocykl, bo chce się przejechać. A, że Filip to kawał chłopa, to nie bałam się oddać Stringa w jego ręce… Filipowi przypadł do gustu mój motocykl, najbardziej podobał mu się klakson i kierunkowskazy ;-). W nagrodę za odwagę Filip dostał album z motocyklowymi naklejkami. Jednak…

  • Gymkhana, czyli pachołki na czas – wywiad

    Na dowolnym motocyklu możemy dobrze się bawić, jeżdżąc wśród pachołków – bo nie ma tu znaczenia prędkość, a umiejętności! – mówi Mateusz Mittek – pasjonat, zawodnik i propagator Gymkhany w Polsce. Skąd pochodzi gymkhana? Sam wyraz gymkhana (jim-kah-nuh z języka Hindi) początkowo opisywał jazdę sprawnościową na koniu. Zapożyczono tą nazwę do zawodów motocyklowych, gdzie też…