|||

Przygotowania do egzaminu

Musiałam wrócić z urlopu do Wrocławia wcześniej, żeby się przygotować do egzaminu. Wcześniej, na koniec kursu zdawałam teorię i praktykę u instruktora Waldka, no ale wtedy stres był zdecydowanie mniejszy, bo w końcu egzaminatora trochę już znałam ;-).

Na przypomnienie sobie wszystkiego przeznaczyłam 3 godziny. O ile miasto poszło dobrze (bo płynność jazdy jakaś lepsza mi się zrobiła po tych jazdach na Stringu), to plac trochę podupadł. Pierwsza godzina to była jazda dość koślawa. Po prostu z mojego zwinnego Stringa, przesiadłam się na Klocka i trzeba było sobie trochę podciągnąć manewrowanie nim.

Ale mam dobre przeczucia, co do egzaminu i gdzieś mi się podziała ta panika sprzed urlopu. Myślę, że tak naprawdę jedyną metodą na stres egzaminacyjny jest – pewność, co do umiejętności. A im więcej i więcej się jeździ – to ta pewność, i większa jedność z motocyklem się buduje.

Nie wyobrażam sobie przystąpienia do egzaminu bez moich ćwiczeń na Stringu, bądź sporej ilości dokupionych godzin jazdy. Moim zdaniem 20 godzin ćwiczeń to zdecydowanie za mało, żeby taką blondynkę, jak ja 😉 – przygotować do egzaminu… Szczególnie, jeżeli to była nauka od podstaw. Pamiętacie, jak nie wiedziałam w którą stronę się kręci manetką?? 😉 To była długa i pełna wrażeń droga…

TRZYMAJCIE ZA MNIE MOCNO KCIUKI!!!

p.s. Spotkałam na placu, byłą kursantkę Motorsfery, która przeszła dwa egzaminy i pocieszyła mnie trochę. Ponoć nie jest tak strasznie, bo ona za każdym razem miała dość fajnych egzaminatorów. Pożyjemy, to i zobaczymy ;-).

Podobne wpisy

  • |

    Jazda czwarta – ósemka

    Zadanie na jazdę czwartą to opanowanie ósemki. Przeraziło mnie to trochę, bo nawet nie wiedziałam, czy potrafię skręcić tak mocno ?? ;-). Instruktor Waldek zaproponował, żebym na początek robiła sobie „zero” po zewnętrznych liniach ósemki. Jak już się z tym ćwiczeniem oswoiłam, to spróbowałam ósemkę i… udało się! W sumie nie taka ta ósemka straszna…

  • Jazda treningowa siódma i ósma

    Kolejne ćwiczenia na Stringu, które sobie wymyśliłam, obejmowały przede wszystkim płynne przyśpieszenie, a potem wytracenie prędkości z użyciem (tak nie lubianego przeze mnie) hamulca. Na kawałku asfaltu (należącym do jakiegoś zakładu) jeździłam sobie tak w tę i we w tę ;-), zmieniając biegi 1->4->1 z hamowaniem raz płynnym, a raz takim bardziej awaryjnym. Trochę to…

  • ||

    Dzień egzaminu cz.1

    Zamknęłam oczy, próbując zasnąć – ale w głowie ciągle jechałam, ćwiczyłam plac, powtarzam w kółko – o czym mam nie zapomnieć na egzaminie. Trzeba było zastosować środek wyluzowujący czyli… kubek gorącej melisy ;-). Film mi się urwał do rana! Dobre to zioło ;-)! W dniu egzaminu wstałam bezstresowo, jakoś z rana nie docierała do mnie…

  • |

    Deszcze niespokojne…

    Kolejne 2 jazdy nie odbyły się z powodu dużych i ciągłych opadów deszczu. Na upartego jeździć by się dało, ale po co sobie dokładać kolejnego „stresa”, szczególnie z moim małym doświadczeniem na motocyklu. Przejechaliśmy z instruktorem trasę egzaminacyjną samochodem i omawialiśmy ulice, szczególnie te, na których jeszcze nie byłam. Pamięć mam wzrokową, więc zawsze to…

  • |

    Trzecia jazda po mieście

    Tym razem instruktor Waldek zabrał mnie w okolice trasy egzaminacyjnej. Na (dobry?) początek oberwało mi się za nieprawidłowe zatrzymanie się do skrętu w lewo. Zatrzymałam się i za daleko, i za bardzo z lewej strony. Jechaliśmy dalej bez większych przygód, ale muszę jeszcze popracować nad kilkoma sprawami: – częściej używać hamulca -> teraz hamuję, jak…

  • Mały dołek..

    Nie wiem, czy przez te deszcze, czy tak ogólnie – złapałam małego doła. Krążyły mi po głowie same czarne myśli, że się do jazdy motocyklem nie nadaje, że marzenia są piękniejsze niż ich realizacja, że tak długo to wszystko trwa – a to dopiero początek początku tej motocyklowej drogi… (nie, nie byłam przed okresem ;-))….