Piąta jazda treningowa

Chcąc przygotować się do drugiej jazdy po mieście wykręciłam na Stringu 20 km po… placu ;-). Instruktor Misiek zainspirował mnie do śmigania po bardzo dużej ósemce. Próbowałam ją pokonywać ze zmianą biegów do trójki, redukcją, potem „głowa-kierunkowskaz-głowa” i nawrót, a na koniec te pomijane wyłączanie kierunku.

I wyszło na to że: albo biegi i hamowanie, albo kierunkowskaz i głowa – bo wszystkiego razem nie udaje mi się zrobić dobrze. Motocykliści to muszą być baaaaardzo obrotni ;-)!

Ubrałam wszystkie możliwe ochraniacze (bo beton błędów nie wybacza), ale udało się tym razem poćwiczyć bez szkód na ciele i Stringu. Gojenie się pęcherza po przygrzaniu łydki już jest wystarczającą nauczką ;-).

Podobne wpisy

  • |

    Jaaaazda druga

    Na wstępie złapał mnie stres nieco większy, niż za pierwszym razem. Niby coś już jeździłam, ale niepewność nadal spora jest… Najtrudniejsze są pierwsze metry, potem już jakoś idzie, a raczej jedzie ;-). Instruktor Waldek mówił, że muszę popracować nad rozluźnieniem rąk i ramion (bo za mocno opieram się na kierownicy), i poprawić ułożenie stóp (bo…

  • |

    Jazda piąta

    Pierwszy raz umówiłam się na jazdy w godzinach popołudniowych i okazało się, że to będzie bardzo upalne popołudnie. A upały w mieście (bo „na zielonym” – to co innego) sprawiają, że wszystkiego mi się odechciewa! Przez niecałą godzinę tarabaniłam się autobusem i niech będzie przeklęty ten, kto zastąpił w autobusach okna rozsuwane – uchylanymi! (Najlepiej…

  • ||

    Dzień egzaminu cz.2

    Całą grupą przeszliśmy przed budynek Wordu, oczekując na swój egzamin na mieście. Oczywiście nadal miałam nazwisko na „W” i byłam w kolejce ostatnia ;-). Moi towarzysze niedoli okazali się bardzo sympatyczni i wcale nie wyciągali 1001 powodów, za które można oblać. Rozmawialiśmy o tym, jak się uczyliśmy jeździć (czytaj: jak na nas krzyczeli instruktorzy ;-)),…

  • |

    Druga jazda po mieście

    Na drugą jazdę po mieście poszłam już z nieco mniejszym poziomem stresu, niż na pierwszą, ale z taką samą niepewnością – co mnie na tym mieście czeka? 😉 Jazdę miałam z powrotem z instruktorem Waldkiem, większymi i mniejszymi ulicami Wrocławia. Skończyła się jazda z prędkością 30 km/h, kamizelka z e-L-ką miała okazję zafurczeć na wietrze…

  • |

    Siódma i ostatnia jazda po mieście

    Dopiero na koniec kursu stres przed wyjazdem na miasto mnie trochę opuścił. Pomagało motywowanie typu: – „Co ja nie dam rady? Ja?” ;-). Oj, żeby na egzaminie też to poskutkowało! Po raz pierwszy zdarzało mi się przekroczyć „przypadkiem” 50 km/h, więc muszę się pilnować na egzaminie i z licznikiem. Po raz pierwszy, świadomie – a…