Pełny serwis i Zamek Oleśnicki

Gdy tylko sprzyjająca pogoda wróciła na chwilę, to Emil wymienił mi olej, a potem zawiozłam motocykl na wymianę opony przedniej (tylną wymieniłam jesienią), napędu oraz kierownicy. Na szczęście dotarły też risery – podwyższenie kierownicy, które jednocześnie przesuwa ją bliżej. Zamówiłam risery Chinach, przesyłka szła 2,5 miesiąca, a koszt to 90 zł. Niewiadomą jednak był fakt, czy po założeniu riserów z wyższą kierownicą (medium), przewody w motocyklu nie staną się zbyt krótkie.

Okazało się, że wszystko jest na styk. Wsiadłam na motocykl i był efekt „wow”! Mam na nim bardziej wyprostowaną pozycję i nie muszę już „kłaść się” na baku. Mam nadzieję, że teraz ból operowanej ręki nie będzie mi już dokuczał.

Po serwisie motocykl całkiem inaczej się prowadzi. Nowa kierownica i opona o wiele mocniej reagują – teraz do złożenia motocykla wystarczy niewielki przeciwskręt. Zębatki też były na wykończeniu. Następne sprawy do wymiany to przewody (na stalowe) oraz olej w lagach. Zostawię to sobie na drugą połowę sezonu, bo mam odpicowany motocykl, ale jestem spłukana haha.

Wybraliśmy się też na krótką wycieczkę do Zamku Oleśnickiego, żeby rozgrzać olej przed wymianą 😉 . Zamek całkiem fajnie się prezentuje, choć większość jego pomieszczeń jest użytkowanych. Do otwartego zwiedzania jest przeznaczonych tylko kilka pomieszczeń. Krużganki, zdobione sufity i… wypchana głowa słonia – robiły wrażenie.

Sala Piłsudskiego:

Zamkowo-pałacowa niedziela

W powietrzu czuć już mroźne nuty, ale ostatnia niedziela nieco przełamała je odrobiną słońca. Ok. 7 stopni zachęciło mnie do jakiejś, małej przejażdżki. A, że zimno to wymyśliłam po prostu spotkanie motocyklistów przy kawie czy herbacie w jakimś zamku pod Wrocławiem. Jeden mijałam czasem, ale okazało się, że zamknięty jest do odwołania – to padło na Zamek na wodzie w Wojnowicach. To malutki zameczek, który faktycznie stoi w małym jeziorku. Wewnątrz klimat został zachowany i przyjemna jest tam restauracja.

Umówiliśmy się na 13.00, więc wyjechałam trochę wcześniej zająć stolik. Początkowo zgłosił się jeden kolega, ale potem kolejni motocykliści/tki, aż uzbierało się 10 osób. Miła obsługa lokalu pozwoliła mi połączyć 2 stoły i już się wszyscy pomieściliśmy. Fajnie tak sobie pogadać, podsumować sezon i pośmiać się z ludźmi o tej samej pasji.

Później, już w nieco mniejszym składzie, postanowiliśmy odwiedzić cudnie odrestaurowany Pałac w Brzezinie. Trochę mieliśmy obawy, jak tak ekskluzywna restauracja przyjmie grupę motocyklistów, ale okazało się, że nie było żadnego z tym problemu. Również połączono dla nas stoliki i bardzo miło obsłużono. Menu było prawdziwie królewskie, ale zostaliśmy tylko na gorącą czekoladę i pogaduchy. Planowaliśmy jeszcze jakiś wspólny obiad, ale późna godzina rozbiła grupę i każdy pojechał już w stronę własnego domu. Zmierzch następuje teraz szybko, a razem z nim temperatury drastycznie spadają.

Żeby nie było, że za mało kilometrów, to kolega nieco pomylił trasę i wycieczkę też mieliśmy 🙂 . Fajnie spędzona niedziela – dziękuję!

Melduję się :-)

Chwilkę mnie nie było, a to z powodu „życiowej zawieruchy” – niby jestem bezrobotna, a od rana do nocy zajęta. Przeprowadziłam się do Brzegu Dolnego i od 1 sierpnia zaczynam tu też pracować.

Dwa tygodnie temu, nad jeziorkiem w Bielawie, miałam okazję przejechać się nowym motocyklem Justyny – Hondą CB500X. Bardzo podoba mi się sylwetka tego motocykla, lekkość, pozycja za kierownicą. Jechałam tylko chwilę i wiem, że musiałabym się przyzwyczaić do tego typu motocykla, bo jednak najczęściej jeżdżę nakedami i nieco mi brakowało w nim tego pazura. Z pewnością taki motocykl ma sporo plusów np. podczas jazdy bezdrożami.

Miałam też pewną wtopę, ponieważ wymarzyłam sobie motocykl na ścianie w sypialni. Niby nic trudnego: nakleić szablon, pomalować po nim, zdjąć i gotowe! Tjaaaaaaaa… Był taki tester na ścianę, co niby służył do sprawdzenia, czy farba nie zejdzie – nakleiłam, odczekałam, zdjęłam i wyszło OK. Przystąpiłam więc do wyklejania szablonu – strasznie ciężko go zdjąć tak, żeby został na folii transportowej. Potem pyk na ścianę i znowu trzeba się nagimnastykować, żeby na niej został. Ładnie go docisnęłam, pomalowałam przy pomocy gąbki (jak było w opisie), a używałam farby satynowej, żeby było pod kolor wystroju. Odczekałam, potem drugi raz pomalowałam, aż nastąpiła chwila prawdy – a raczej KATASTROFY! Odklejany ze ściany szablon zdjął nie tylko farbę pod szablonem, ale i w wycięciach szablonu i… jeszcze jedną warstwę farby od poprzedniego właściciela! Porażka na całej linii!!! Zostałam z kilkuwarstwową dziurą w malowaniu ściany. Zamalowałam to farbą podstawową, ale nierówność została i muszę tam teraz coś powiesić. Więc ku przestrodze – szablony nie nadają się do nowoczesnych farb, lateksowych, satynowych. Myślę, że jedynie spray lub zwyczajna farba niezmywalna mogą się do tego nadawać.

A ubiegłą sobotę postanowiliśmy z Emilem zrobić sobie małą wycieczkę po okolicznych, zrujnowanych (niestety) pałacach. Okazało się jednak, że dwie, kolejne godziny spędziliśmy w garażu na próbach odpalenia Kawasaki ZX10 Emila (bo zostawił wpiętą nawigację motocyklową na kilka tygodni). Akumulator umarł na amen, więc chcąc ratować wycieczkę, zgodziłam się być pasażerką na własnym motocyklu. Emil już go prowadził, więc obyło się już bez kangurków i szarpania biegami, jak to miało miejsce za pierwszym razem. Dostał tylko dwa razy ochrzan za 120km/h w zakręcie (Ci na ścigach tak mają), bo ja umrzeć na zawał w tak głupi sposób nie zamierzam. Jadę to wymagam! haha

Historia pałaców pod Oleśnicą jest z grubsza podobna – kiedyś olśniewały, potem zostały włączone do terenów PGR-ów, również jako budynki mieszkalne i postępowało ich zaniedbanie. Bogactwa wywiezione (min. do Warszawy), reszta rozkradziona, a przez dziurawe dachy zniszczenie postępowało szybko i zostały już tylko ruiny z dawnej świetności.

Pałac w Boguszycach został wzniesiony przez Konrada von Randow w połowie XIX wieku (fot. 3-4). A bardziej obecnie zniszczony pałac w Brzezince budowany był od 1725 roku dla rodu von Kospoth oraz bogato zdobiony na styl francuski przez licznych artystów i wyposażony w wiele cennych dzieł sztuki (fot. 1-2).

A to zastaliśmy na miejscu:

Boguszyce


Brzezinka

p.s. Jestem w trakcie testowania budżetowej nawigacji motocyklowej Navitel G550. Póki co oceniam, że dobrze reaguje na dotyk w rękawicy i nawet w słońcu jest czytelna. Więcej napiszę, po większej ilości jazd.