Asfaltowa czy szutrowa droga?

No! Można powiedzieć, ze odrobinę nadrobiłam zaległości w siodle. Zwiędły mi ręce, nogi i tyłek – bo jak same imię motocykla wskazuje – String nie jest zbyt wygodny, na dłuższą metę ;-).

Przyroda zaatakowała mnie 2 razy, ale udało się uniknąć spotkania zbyt bliskiego. Pierwszy raz, przez drogę asfaltową w lesie przeskoczył mi jeleń. Dobrze, że go zauważyłam kątem oka i zaczęłam hamować. Bo raczej nie miałabym szans w zderzeniu z nim – niesamowicie wielkie to bydle. Drugi raz zaatakowały mnie 3 psy, kurdupelki, nadrabiające odwagą. Priorytetem dla nich było, wbicie się w moją nogę. Na szczęście odkręcenie manetki załatwiło sprawę ;-).

Zrobiłam sporo kilometrów po polach i asfaltach, a niedosyt nadal pozostał… Nie mogę się zdecydować, czy wolę drogi szutrowe, czy asfaltowe. Jedne i drugie dają mi tą samą, zajefajną satysfakcję, wyciszenie i poprawę humoru. Do jednych i drugich mam jeszcze duży respekt – nie przesadzam z prędkościami. No i te moje, drogi mało uczęszczane – to, i mało zagrożeń ze strony innych użytkowników jezdni. Czy tak samo, beztresowo będzie w mieście? Wątpię…

Ktoś może zapytać: „Po co tak jeździć bez celu?”. Ale to nie jest, żadna jazda bez celu – odpowiedziałabym. Cel jest zawsze przede mną, niczym z zasady kija i marchewki ;-). Widzę go przed sobą i do niego dążę!

Dobrze, że mam supermoto, bo taki typ motocykla częściowo rozwiązuje mój dylemat: „Asfaltowa czy szutrowa droga?” 😉

p.s. parking dla Stringa we Wrocławiu – poszukiwany!

Update: Garaż już jest! Niestety nie pod blokiem, ale za to podziemny, na kilka aut i za małą kasę. Za tydzień mogę się wprowadzać – więc czeka mnie pierwsza, większa trasa do Wrocławia.

Przymierzam się także, na razie mentalnie – do wyjazdu na wyścig górski (samochodowy) na górę Sienna. Ale jak sama nazwa wskazuje, to już są trasy górskie i kręte – więc pytanie – czy zwycięży rozsądek (i sobie odpuszczę), czy pójdę na żywioł (i pojadę) ?? 😉

Podobne wpisy

  • Oda do Pomidora!

    Żeby Wam umilić oczekiwanie na kolejne wpisy (musiałam odpocząć po długim weekendzie hehe), to opublikuję motocyklową twórczość Andrzeja Turczyna (męża Magdy od niebieskiego Vigora). Byliśmy razem na wyścigu górskim, a ja jechałam przodem. No i takie oto natchnienie naszło Andrzeja: Oda do Pomidora warkocz czerwony warkocz pomidorze blond warkocz cię poprowadzi ścieżką czarną ścieżką blond…

  • Moto-majówkę czas zacząć!

    2 maja to Międzynarodowy Dzień Motocyklistki i mój Pomidor postanowił go uczcić… Miałam w planie wyjazd do Ziębic na otwarcie nowego toru motocrossowego, a potem na Motoserce w Ząbkowicach Śl. Ubrałam się, wychodzę, przekręcam kluczyk i co?? No właśnie NIC!!! Kręci i kręci, pyka świeca i do cholery nic! Depresja we własne święto – murowana!…

  • Blondynki potrafią się śmiać z siebie

    Pogoda w weekend idealna, żeby (znów) pożegnać się z motocyklem. Wierze, że tym razem nie zmienią mi terminu operacji. Ale potwierdzę dopiero, jak będę w szpitalu już leżeć – czyli we wtorek. Pośmigałam wczoraj, było cudnie. Wprawdzie, już krajobrazy nie takie piękne, bo czerwone liście uschły, ale słoneczko przyjemnie przygrzewało. I byłam u kolegów, którzy…

  • Brudna robota!

    Pojechałam na wieś na weekend i sobotę postanowiłam przeznaczyć na drobne czynności serwisowe przy moim motocyklu. Oczywiście nie było to nic ważnego i wielkiego, bo blondynka się do takich zadań nie nadaje! Zaczęłam już w piątek od „serwisu” ubrania na motocykl. Może nie było strasznie brudne, ale jego zapach pozostawiał wiele do życzenia – przyjemny…

  • Grzana kanapa w motocyklu

    Grzaną kanapę w moim motocyklu założył Emil. To była niespodzianka (bo ja zmarzluch jestem straszny), więc nie mam żadnych zdjęć z montażu. Ale opowiem Wam po kolei… Emil kupił u chińczyka takie plachty grzejące do montażu w samochodzie (dam link w komentarzach). Następnie ściągnął obicie, przykleił matę (klejem w sprayu) i założył je z powrotem….