Alpy 2026 – dzień piąty. Dolomity: Passo di Nigra, Passo di Costalunga, Passo Mendola, Passo Palade
Dzisiaj zatęskniliśmy za Dolomitami, a że mieszkamy w Meran, to do Bolzano wyskoczyliśmy krętymi drogami: SP98 – szeroką o dobrej nawierzchni, a potem SP99 o mniejszej szerokości, ale nadal przyjemnej do jazdy. Co pewnie mogą potwierdzić tutejsi motocykliści, których grupki mijaliśmy. Zjechaliśmy na dół do Bolzano (były ciekawe tunele w kształcie „łezki”), żeby zrobić małe kółko przez Passo di Nigra (Nigerpass) oraz Passo di Costalunga (Karerpass). Tych przełęczy nie udało nam się przejechać, podczas ubiegłych wakacji w Dolomitach.
Pierwsza trasa początkowo wydawała się zwyczajna, ale wszystko się zmieniło, gdy pojawiły się wreszcie górskie szczyty. Jazda od razu stała się przyjemniejsza. Miejsce, gdzie są mini zatoczki widokowe przy partii zakrętów, to chyba jedyne, gdzie da się zrobić panoramiczne fotki.
Druga przełęcz była pełna łagodnych zakrętów i szeroka. Z nudów zjechaliśmy w bok na Via S.Valentino, żeby kilkoma agrafkami wrócić na przełęcz. Przy drodze jest tam małe jeziorko Lago di Carezza o przecudnej barwie, które szczególnie dobrze się prezentuje na tle gór. To bardziej miniaturka jeziora, ale tak wielka atrakcja, że wszystkie opcje zatrzymania się są poblokowane, żeby zapłacić za parking. My stanęliśmy na szybkie zdjęcie (ostatnie w galerii wyżej) przy krawędzi drogi i pojechaliśmy dalej.
Na obiedzie znaleźliśmy ciekawą drogę powrotną przez Passo Mendola (Mendelpass), a potem w stronę Meran przez Passo Palade (Gampenjoch). Te przełęcze są kręte, ale o charakterystyce – jak nasze drogi krajowe. Oferują gładki asfalt, szerokie profile zakrętów (idealnych jak na torze), ale i ruch jest tam znaczny, samochodów i motocykli. Jak są fajne panoramy, to zatrzymanie się graniczy z cudem, bo jedzie się szybko, zwykle ktoś jest za nami, a poboczy brak. Także wiele umknęło mojemu aparatowi, ale coś tam się udało złapać.
Łącznie wyszło nam z 8 godzin jazdy. Ja mam już dość tych zakrętów (ale widoków nie), choć wiem, że zatęsknię za nimi w Polsce…




































