Hand made…

Potrzeba matką wynalazku, powiadają i jest w tym sporo prawdy. Nie uważam się za złotą rączkę,a jeżeli chodzi o narzędzia – to bliżej mi do statusu przysłowiowej „blondynki”. Jednak to, że nie idę za trendami generuje pewne niedogodności i potem sama muszę sobie z nimi poradzić. Pierwszym pomysłem własnej roboty była przedstawiana wcześniej, osłona podbródka do kasku w którym jej nie przewidziano (doczepiłam sobie neoprenowy kołnierz i nic już nie podwiewa).

Ostatnio sprzedałam motocyklowy plecak z bukłakiem, który wygrałam w konkursie i zakupiłam sobie na allegro tani, i pojemny tankbag (jak się okazało marki Crivit z Lidla). Jest fajny, powiększa się do 32 litrów, ma odblaski, mapnik, pokrowiec przeciwdeszczowy, rączki plecaka – za nieco ponad 100 zł. Kompromis ceny i jakości – na ten moment ekstra! Tyle że… nie jestem w stanie z nim jeździć z przodu. Mam specyficzny kształt baku i z tą torbą czuję się mocno ograniczona. Nie marnuje się na szczęście – zapięłam ją z tyłu.

Ale do czego zmierzam? Dalej nie mam mapnika, a o niego mi chodziło. Kupiłam, więc taki zwykły w sklepie górskim za 20 zł i magnesy neodymowe. Nadal lipa! Bak ma dziwny kształt, mapnik się nie trzyma i jest zbyt blisko tułowia – nie ma jak na niego zerkać. Nie poddałam się i zakupiłam uchwyt rowerowy do kierownicy (musiałam trochę taśmy dookoła niej użyć, bo był za luźny). Na bazę wzięłam kawałek tekturki i styropianu (żeby ograniczyć drgania, bo chce tam też wkładać telefon z nawigacją), do połączenia tego w całość – trytka! Jak wyszło? Zobaczcie sami 🙂

Muszę jeszcze popracować nad stabilnością, czyli zamiast tekturki dać kawałek plastiku.

Co będzie kolejne?? O taki tempomat:

Pomoże mi, gdy mocno boli albo drętwieje mi chora ręka. Następne do zrobienia będzie gniazdo zapalniczki z wejściem USB do ładowania.

p.s. W weekend wreszcie wiosna i będą wycieczki! W sobotę masowa, a w niedzielę na 2-3 moto. Oczekujcie nowych wpisów!

Podobne wpisy

  • Poranne zaćmienie

    Postanowiłam wracać do Wrocławia rano (5 rano!) i to nie był dobry pomysł. Poranne słońce, nisko i na wprost twarzy – masakrycznie utrudnia jazdę. A już na zmianę słońce i cień między drzewami to dopiero daje popalić. Założyłam ciemne okulary i było jeszcze gorzej. Bo w cieniu o wiele ciemniej, a asfalt i tak odbijał…

  • Miejska dżungla

    Wczoraj odbyła się akcja odwiezienia Czarnej Perły do serwisu, zgłosiłam się na ochotnika, żeby asekurować Elizę w trasie przez miasto. Dość długiej, bo ok 8 kilometrów, co przy walniętym sprzęgle mogło być (i było) przygodą 😉 Żyłyśmy nadzieją, że po dobie postoju Hondzia znów wykrzesa z siebie minimum ducha, nic bardziej mylnego! Odstawiłyśmy ją z…

  • String i ja – czekamy na wiosnę!

    String wrócił z serwisu cały i zdrowy, a może i zdrowszy? 😉 Ze spraw mechanicznych miał: regulację zaworów, wymieniony płyn hamulcowy, wyczyszczony gaźnik i filtr powietrza, podciągnięte klamki. Ze strony wizualnej ma: podreperowany i podmalowany tłumik, cały jest wypucowany i felgi odzyskały blask. Na wiosnę jest przygotowany! Może jeszcze te błotniki podmaluje, bo odpryskująca farba…

  • Moja rozmowa z Katarzyną Wachowską, zawodniczką Moto Gymkhany

    Startowałaś w zawodach Moto Gymkhana, co Cię do tego skłoniło? O zawodach dowiedziałam się od mojego chłopaka Mateusza, jeździłam też z nim na zawody w roli kibica. Ale jak zobaczyłam, że jeżdżą tam głównie amatorzy – to nic nie stało na przeszkodzie, bym spróbowała także wystartować. Warto było, bo już podczas pierwszych zawodów nauczyłam się…

  • Verdan o sobie

    Ach te baby! Już normalnie myślałem, że się nie dogadamy! Wjechałem do jej życia taki piękny, wycacany, nieśmigany i ponoć wymarzony. A ona co? Po początkowej euforii stwierdziła, że ten mój poprzednik miał więcej pazura i wigoru! A ja mam to euro 5 i jest lipa. Czujecie to? Jakiś rumpel z 2010 roku miałby być…