Lipa ;-(

Szkolenia w terenie nie było, mimo zapewnień, że się odbędzie… Sama staram się wywiązywać z tego, co obiecuję i też oczekuję, że ktoś inny jest „słowny”.

Z jednej strony szkoda połowy zarwanego weekendu i mojego poświęcenia w podróżowaniu przy niskich temperaturach. Z drugiej – każdy kilometr to kolejne doświadczenie w jeździe.

Dziś na mieście czułam się o wiele pewniej, może to przez to, że byłam wkurzona ;-). W drogę powrotną wybrałam się jeszcze w blasku słońca, więc tragedii z zamarzaniem w trasie nie było.

Raz tylko dostałam zawału, jak mnie biała 206-stka wyprzedziła „na lusterka”. Ale nie jestem już takim strasznym „zawalidrogą”, bo już więcej aut sobie jedzie za mną i nie tylko Fiaciki 126p ;-).

Podobne wpisy