Kąpiel błotna dla urody – zaliczona!

Wiadomo, i na urlopie trzeba też dbać o urodę! I chyba z tą myślą przewodnią, i chęcią wypróbowania naturalnej maseczki błotnej – wybrałam sobie dziś trasę.

Powiedziałam sobie, że jak przejadę pierwsze bajoro – to jadę dalej. Pierwsze bajoro to był pikuś! Kolejne nie pozostawiło mi złudzeń, że będzie łatwo. Następne – sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać nad powrotem, a jeszcze kolejne już nas rozłożyło – i mnie, i Stringa.

Mnie wywaliło na pobocze, a String wyłożył się na całej szerokości bajora! No i klops! Najpierw wzięłam się za podnoszenie go – a myślicie, że to proste, jak nogi toną w błotnej mazi? A do tego String zamiast łapać pion, to moją siłę wykorzystał do ślizgu w poprzek bajora. Jak już dotarł do jego wysokiej krawędzi – to łaskawie wstał!

Na oponach miał parę centymetrów błota, jedno koło tkwiło w prawej koleinie, drugie w lewej. Pierwsza strategia – spróbować go wypchać na brzeg do lasku. Nie jestem „pakerem” – nie udało mi się! Druga strategia – odpalić i pojechać ;-). Pięknie by było, ale życie to nie bajka!

String cały, tylko ubrudził się troszku 😉
Postanowiłam go zmotywować, żeby chociaż wpadł w jedną koleinę dwoma kołami i to był dobry pomysł, bo wtedy silnik był w stanie ruszyć go trochę do przodu. Nie załatwiało to jeszcze sprawy, bo bajoro coraz głębsze, a brzeg wysoki. Udało mi się przepchać go trochę wstecz, gdzie brzeg był niższy i przy pomocy silnika (po kilku próbach) wydostać z opresji.

Dziś poczułam w mięśniach, że jazda w terenie to męski sport. Po powrocie do domu, trzymając kubek z wodą, drżały mi mięśnie całej ręki. A taki kubek to pikuś przy 120 kilogramach, mojego Stringa ;-).

8 odpowiedzi do “Kąpiel błotna dla urody – zaliczona!”

  1. Widzę że tuning motorkowi zafundowałaś 🙂

    A miał takie ładne białe stokrotki…. upsss czyste…..

  2. Czego to biedny, YBRkowy silniczek, nie musi robić, ech… 🙂

    BTW: zerknij na łańcuch, cio? Szczególnie po błotku…

  3. Psikam go co kilka wypraw, no i po błotnych kąpielach obowiązkowo. Mam jeszcze jakiś zmywacz do łańcucha w sprayu, ale jeszcze nie wiem jak i kiedy go używać 😉

  4. Zmywacza zawsze przed smarowaniem łańcucha ;). Ale mnie bardziej o naciąg chodziło (albo ja krzywo widzę, albo troszkę zwisa).

  5. Hmmm w miejscu najwiekszego luzu mam 3,5 cm, ale jego ruch mieści się w granicach tej prowadnicy za zębatką, to chyba jeszcze jest OK?

  6. Moto stało na obu kołach jak mierzyłaś, czy tylne było w powietrzu (jak na stopce centralnej)?

  7. Wydaje mi się – przynajmniej ja tak robię, ale sprawdź – że luz łańcucha to mierzymy, jak tylne koło nie jest obciążone i nie stoi na ziemi :). Ale sprawdź jeszcze dla pewności bo mogę pieprzyć głupoty.

Możliwość komentowania została wyłączona.