Tęsknię za…

Dźwiękiem silnika i za tym pierwszym jego oddechem po dotknięciu czerwonego.

Za tym całym zbrojeniem się przed jazdą – za tymi minutami poświęconymi na ubieranie się, kiedy pragnienie jazdy jest zawsze krok przede mną.

Za tymi pierwszymi chwilami na motocyklu, kiedy czuję się jak przyczajony tygrys. Kiedy wszystkie odczucia są spotęgowane, a apetyt rośnie w miarę jeżdżenia.

Za zapachem paliwa.

Za uśmiechem, który sam ładuje się na usta.

Za szumem wiatru uciszającym myśli.

Za bezsennością, jak w głowie nadal jeżdżę.

Ja pier… długo jeszcze będzie ta zima?!

W odpowiedzi na…

Pytacie o nowe wpisy. No mam teraz przerwę w motocyklu, bo nie nadaję się do jazdy w takich warunkach. Oczy mi bardzo łzawią i zatoki atakują. Już testowałam różne wynalazki typu – kominiarka neoprenowa, ale jakoś słabo to działa. A teraz przymierzam się do okularów uszczelnionych gumą 😉 i mam nadzieję, że do kasku się zmieszczą.

Ale mam i dobre wieści na nowy sezon – będę uczestniczyć w szkoleniach z doskonalenia techniki jazdy – więc tematy do pisania z pewnością się znajdą!

String i ja – czekamy na wiosnę!

String wrócił z serwisu cały i zdrowy, a może i zdrowszy? 😉 Ze spraw mechanicznych miał: regulację zaworów, wymieniony płyn hamulcowy, wyczyszczony gaźnik i filtr powietrza, podciągnięte klamki. Ze strony wizualnej ma: podreperowany i podmalowany tłumik, cały jest wypucowany i felgi odzyskały blask. Na wiosnę jest przygotowany! Może jeszcze te błotniki podmaluje, bo odpryskująca farba nie przystoi przystojniakowi ;-).

Chciałam jeszcze pojeździć, bo niedziela była dość ładna i 10 stopni nabiło, ale niestety uprzykrzył mi jazdę niesamowicie mocny wiatr. Jak jechałam „z wiatrem” było OK, ale jazda „pod wiatr” była lekko wkurzająca. Nie słyszałam silnika, bo wiatr walący w kask go zagłuszał, oczy mi bardzo łzawiły. A jak łapałam wiatr z boku to wychodził mi lekki wąż. O tak, to się bawić nie będziemy!

Byle do wiosny…