|

Jaskinia Na Pomezi

W ostatnią niedzielę wyskoczyliśmy do czeskiej jaskini Na Pomezi, tuż przy granicy. A tam zero kolejek, jak do naszej Jaskini Niedźwiedziej – byliśmy 12.11, a bilet był na 12.20. W kasie po polsku mówią, a na trasę dostaliśmy polskiego tłumacza w postaci, takiej sprytnej, słuchawki telefonicznej. Wciskało się numer miejsca i play, żeby słyszeć po polsku to, co przewodnik mówił jednocześnie po czesku.

Jaskinia jest piękna, a nacieki olbrzymie i zdjęcia niestety tego nie oddają. 1 mm tych cudów powstaje przez 5-15 lat! Poszczególne „sale” mają swoje nazwy i też większe formacje je mają, gdy swoim kształtem upodobniły się do czegoś/kogoś. Fajna zabawa w wypatrywaniu tych podobieństw i tu znowu aparat tego nie oddał. Nie można nacieków dotykać, wyjątkiem jest „serce”, które można dotknąć lewą (od serca) ręką i pomyśleć życzenie, które się spełni. Warto to sprawdzić i zobaczyć na własne oczy! Wstęp kosztuje 130 koron za 45 minut zwiedzania (+ewentualne 40 koron za zdjęcia).

Podobne wpisy

  • Sprzedam Pomidora

    Z taką pewną nieśmiałością przymierzam się do sprzedania Pomidora. Nie chciałabym, żeby to była taka zwyczajna sprzedaż, ale znalezienie mu nowego domu i Pana czy Pani. Ponieważ Pomidor wymaga troskliwej opieki i małego remontu, by mógł służyć jeszcze wiele lat. Razem przeżyliśmy wiele przygód i jego serducho zasługuje na dobry dom. Pomidor to Honda Vigor,…

  • Z innej beczki…

    Cudna dziś była pogoda na jeżdżenie i właściwie do życia też najbardziej takie temperatury lubię. Żadne tam upały, tylko umiarkowane i przyjemne ciepełko. Nie pojeździłam jednak bardzo dużo, bo wpadłam w pułapkę… książki! Jak ją zaczęłam, to już nie oderwałam się do końca. Na szczęście ma sporo zdjęć to czytanie idzie szybko 😉 Zwykle nie…

  • A miało być tak pięknie…

    Przygotowując się do zbliżającej się wyprawy nad morze, oddałam motocykl do kolegi na wymianę oleju. Gdy go przestawialiśmy Marcin zauważył, że nieco dziwnie się buja i obiecał sprawdzić też luzy na kierownicy. Okazało się, że kierownica jest OK, ale… mam do wymiany tylne koło! Niestety ani ja, ani żaden mój znajomy, ani mechanicy nie wpadliśmy…

  • |

    Czech Tourist Trophy 2016

    Trochę jestem w tym tygodniu zaganiana, to tak na szybko napiszę Wam, że ostatnią niedzielę spędziłam w Czechach na miejskim wyścigu w Horicach, który tak bardzo spodobał mi się rok temu. Uwielbiam czeskie wyścigi, bo wtedy małe miasteczka zamieniają się w tor! Niesamowicie to wygląda! I te wory wypchane szmatami na zewnętrznej (ewentualnie materace szkolne…

  • Gmole i hamowanie awaryjne na… przystanku

    Pojechałam dziś odebrać Stringa z Karmelkowej, bo chłopaki od Moto Gymkhany montowali mi w nim gmole. Kasa to niewielka w porównaniu do cen jednego nawet plastiku do Sendy. Całkiem fajnie to wyszło, Paweł ładnie wszystko wkomponował:         Nie przewidziałam tylko tego, że zmieni się dźwięk – chyba powietrze inaczej przepływa, jest głośniej…

  • Chora ja, chory i on…

    Na tropie nowego kasku, błądzę gdzieś, trochę na manowce 😉 Nie mam kasy na Nolana N44, to sobie zaczęłam szukać jakiejś alternatywy. Jest podobny kask LS2, ale robią tylko czarne i czarne mat. Znalazłam z linii Nolana tańszy odpowiednik N43, czyli Grex J2 i strasznie się na niego napaliłam. Na szczęście był we Wrocławiu, więc…