No i… pierwsze rozkręcanie Pomidora

Pomidora mam już na wsi, Zachar (z ekipą) przywiózł go na lawecie. Trochę trwała ta nasza podróż, bo w piątkowe wieczory na trasie, nieco więcej ruchu. Odpalił go na koniec i podjechał kawałek, tym bardziej wielkie było moje zdziwienie, jak potem już mi nie odpalił…

Upewniłam się, czy jako blondynka *) nie popełniam jakiegoś kardynalnego błędu (przełączniczków trochę więcej ma niż String i inny kranik) i nadal słychać było tylko „pykanie”, a nie kręcił wcale. Jednocześnie lampka biegu jałowego przygasała, więc po konsultacji telefonicznej padło na to, że akumulator padł (u poprzedniego właściciela i po zakupie motocykl dość długo stał nieużywany).

DSC00632No i teraz trudne pytanie – gdzie jest akumulator? Pierwsze przypuszczenie – pod kanapą. Więc, pytanie drugie – jak się ściąga kanapę? Po ciemku nie namierzyłam niczego, co by mogło mi pomóc ją zdjąć, poczekałam więc do rana. W międzyczasie skorzystałam z „koła ratunkowego”, czyli kontaktu z Romkiem i Maćkiem – poprzednimi właścicielami. Romek nie miał z akumulatorem do czynienia (ale pomagał w szukaniu), a Maciek coś kojarzył i bardziej mnie nakierował.

Rano, jak tylko otworzyłam oczy (bez kawy i śniadania) poleciałam szukać akumulatora 😉 . Nie było to proste – najpierw z tatą zdemontowaliśmy dwa czarne boczki, po prawej był tylko kolejny plastik, a pod lewą (już wiem, że mam) bezpieczniki. Potem Maciek nakierował nas na śrubki w nadkolu! I faktycznie były to śrubki od kanapy (w życiu bym na to nie wpadła!), tyle że pod kanapą nadal nie było akumulatora! Nawet schowka tam nie ma!

DSC00634Przyglądając się bacznie płytce z bezpiecznikami (i będąc na linii z Maćkiem), zauważyliśmy bok akumulatora… w głębi pod ramą. Żeby go wydostać – trzeba było odkręcić jeszcze osłonę tłumika! Masakra 😉 Teraz się ładuje, a był totalnie wyczerpany i zobaczymy, czy trzyma czy czeka mnie kolejny wydatek…

Jak mi się uda dziś czy jutro kawałek przejechać to jeszcze się pochwalę 😉

*) Określenie „blondynka” jest w pełni uzasadnione, bo np. ostatnio zgubiłam boczki (policzki) od kasku. Powiecie, że to niemożliwe? No to taka sytuacja: wyprałam je i wrzuciłam luzem do kasku, bo były jeszcze wilgotne. Następnie kask wrzuciłam do takiej specjalnej torby i pojechałam z nim do Wrocławia. Prawdopodobnie wyleciały mi gdzieś po drodze… I co teraz? Musze się udać do serwisu HJC i pewnie wydać jakieś 80-100 zł. Boli…

Podobne wpisy

  • Czego uczy jazda w terenie?

    Mając za sobą tydzień jazd w tych łatwiejszych i tych trudniejszych warunkach terenu, mogę stwierdzić, że czegoś tam się nauczyłam. Czego dokładnie? że mogę liczyć tylko na siebie – swoje siły fizyczne i determinację. No i na sprawność motocykla oczywiście ;-). że tylko ode mnie zależy, czy szybko się poddam w zderzeniu z przeszkodami, czy…

  • String jedzie na wakacje

    Akcja „String jedzie na wakacje” powiodła się, aczkolwiek przybrała zupełnie nieoczekiwany obrót… W piątek wieczorem otrzymałam telefon od Lucyny, która była właśnie na imprezie i opracowała nowy plan ;-). Okazało się, że gdy opowiadała, że musi balować delikatnie, bo rano jedziemy ze Stringiem – to jednemu z jej kolegów zapaliły się ogniki w oczkach, na…

  • Kobieca nadinterpretacja

    Motocyklowy dowcip dnia: Jej pamiętnik: „Dziś mój mąż zachowywał się bardzo dziwnie. Zaplanowaliśmy wieczorem wyjście do restauracji na kolację. Poszłam z koleżankami połazić po sklepach i trochę się spóźniłam. Przypuszczam, że zauważył moje spóźnienie, ale nic nie powiedział. Rozmowa nie kleiła się. Zaproponowałam, byśmy poszli do jakiejś zacisznej knajpki, w której moglibyśmy spokojnie porozmawiać. Zgodził…

  • Wyprawa na Czarną Górę cz.1

    Po lekkim śniadanku wyruszyłam na swoją pierwszą wyprawę turystyczną. Mam niedaleko fajny skrót do Kłodzka przez szczyt góry, mogłam więc poćwiczyć przed zaatakowaniem Czarnej Góry. Droga pod górę jest dość dziurawa, ale na Stringu to nie robi wrażenia, dziury to on łyka tak, że prawie ich nie czuje. Z górki jest już nowy asfalcik, bo…

  • W skrócie…

    Motocykl Eliza odebrała w piątek, więc spokojnie w sobotę mogłyśmy pojechać na zlot do Rudna. Napiszę jakąś relację, jak dojdę do siebie 😉 Przejechanych kilometrów: ok. 180 Spalanie: 2,75 l. 😉 Przespanych godzin: hmmm pół nocy w półśnie + 3 godziny dziś przespane po ludzku w domu 😉 Pogoda: 2 burze nad ranem, a 3…