Kontrola drogowa na CPN? (update)

Miałam trochę zaganianą sobotę – trzy kursy motocyklem w różne strony. Pogoda była fajna, ale miejscami wiało okrutnie, a przejeżdżające tiry chciały mnie ściągnąć z siodła.
Ostatni kurs był do Ziębic celem przywitania na tym świecie małego „rajdowca”, któremu zakupiłam body od Subaru ;-). Ale tatuś stwierdził, że synek nie może być taki wariat jak on i powinien mieć bezpieczny zawód, czyli zostać bibliotekarzem ;-). Pożyjemy, zobaczymy! Jak będzie mógł już trzymać się kierownicy, to go „ciotka” motocyklem przewiezie.

Wracając postanowiłam zatankować, stanęłam koło dystrybutora i zauważyłam też przejeżdżających (i wgapiających się we mnie) policjantów. Panowie nakręcili na stację i stanęli sobie koło mnie. Okazało się, że właśnie robili zakłady, czy jestem kobietą ;-). Jak się przekonali, że jednak jestem – to temat zrobił się dość ciekawy… Była kontrola, czy mam prawko oczywiście ;-), ale całość rozmów w wesołym tonie, bo panowie też motocykliści. Było wiele pytań: od kiedy jeżdżę i dlaczego się zdecydowałam, czy sama (czy z mężem hehe), czy na zloty też, a dlaczego taka mała pojemność nadal itp. itd. Zostałam też pochwalona za profi ubranie motocyklowe. Generalnie to zablokowaliśmy pracę CPN, za co chwilę potem mi się oberwało od obsługi. Powiedziałam, że to kontrola przecież i panów nie znam (a szkoda, bo przystojni) i nie powiem, żeby sobie pojechali, bo tankuję ;-). Ale takie kontrole – to w sumie mogą mi się zdarzać :-).

DSC00409A dziś miałam jechać do Wałbrzycha i oczywiście zaplanowałam tą trasę (ok 60 km w jedną stronę) mniej uczęszczanymi drogami. A żeby się nie zgubić – wymyśliłam patent na papierowy GPS (na foto). Jako, że licznik mi nie działa, to mogłam go mapą zasłonić ;-). Niestety nie przetestowałam tego w praktyce, bo koleżanka się rozchorowała na amen i muszę sobie wymyślić inną trasę na dziś, jak pogoda nadal super!

UPDATE: No i traskę sobie na dziś wymyśliłam całkiem przyjemną (mapka). Fajne zakręty (sporo po 180 stopni) zaczęły się od Złotego Stoku, niestety asfalt raz lepszy, a raz gorszy. Ale za to ruch niewielki – to można sobie jechać swoim tempem podziwiając lasy (jeszcze zielone, nie złote) i strome zbocza. DSC00414Stanęłam oczywiście na chwilę przy miejscu gdzie zginął Marian Bublewicz, bo to kultowe miejsce kibiców rajdowych. Nawet dwa motocykle po drodze spotkałam.

Potem skręciłam w wąziutką uliczkę do Radochowa, ot tak – bo ładnie wyglądała ;-). Lubię takie małe wioseczki na totalnym zadupiu z niteczką zamiast drogi. Mają urok! Potem na moment się podłamałam, bo wyskoczyłam na drogę do trasy 33, a takich to ja nie lubię (za duży ruch i ciągle ktoś mi siedzi na ogonie). Ale już w Trzebieszowicach mogłam znów odbić na wioski. Asfalt idealny i kręty (Jaszkowa) i świetnie mi się tam jechało. A potem już przelot przez Kłodzko i przez wielką górę do domciu.
Mogłam dwukrotnie poćwiczyć ostre zakręty z górki (Lądek, Wojciechowice) i panikowałam oczywiście, zwalniając za mocno przed nimi ;-). Nieco zmarzłam i właśnie piję gorącą kawusię na ogrzanie.

A największe niespodzianki w małych miejscowościach sprawiały mi… nie dzieci (one siedzą przed kompem, tv albo są w Galerii), tylko psy. I nie te, co już z daleka widzę, że mają na mnie chrapkę. Ale te, które żyją we własnym świecie ;-). Najpierw jeden jak oszalały wyskoczył z podwórka mi wprost pod koła! Oczywiście hamowanie awaryjne i od razu gotowość do przyśpieszenia (bo myślałam, że on z takim impetem mnie za nogę chce łapać). A on się urwał z łańcucha i razem z jego fragmentem uciekał gdzie się da i tylko się odwracał, czy go właściciel goni. A mi ciśnienie skoczyło! Kolejny pies był jeszcze lepszy, bo nie dość, że ślepy, to głuchy! Przechodził sobie dostojnie przez jezdnię, to go zobaczyłam wcześniej i zwolniłam. Niby się patrzył w moją stronę przez chwilę, ale nie przestawał iść. Jak już był na wysokości mojego koła, to przystanął zdezorientowany i z przerażeniem popatrzył w kierunku… przeciwnym ;-). Musiałam biedaka ominąć.

Podobne wpisy

  • Postępy?

    Mam za sobą miesiąc rehabilitacji. Ci, co widzieli mnie przed nią a teraz – to mówią, że postęp jest duży. Ja oczywiście widzę się codziennie, więc tego tak nie odczuwam ;-). No może faktycznie wyżej mi idzie ręka na bloczku… Czy białko działa? Zmniejszyłam dawki bo działało… ale na masę ciała ;-). Nie męczę się…

  • Złota ta jesień (update)

    Tydzień temu śmigałam po zielonym lesie, a już jest złocisto-czerwony. Jeszcze moment i będzie szaro-buro. A potem już tylko białość… Nowy termin operacji mam na 29 października i mam nadzieję, że będzie bardziej prawdopodobny niż ten ostatni. Pięknie się złocą te kolorowe liście w słońcu, pobocza już całe są nimi przykryte – pewnie będzie z…

  • |

    Wycieczka 100 zakrętów +

    Dzisiaj pobiłam zdecydowanie swój rekord czasu jazdy po operacji – prawie 120 km! (Trasa: na google mapy). Dołączyłam do ekipy z Wrocławia, która zmierzała na „drogę 100 zakrętów” z Radkowa do Kudowy Zdrój. Jako, że grupa liczyła 9 motocykli w rozpiętości pojemności od 72 (nawet nie wiedziałam, że takie są!) do 650 – to cała…

  • W odpowiedzi na…

    Pytacie o nowe wpisy. No mam teraz przerwę w motocyklu, bo nie nadaję się do jazdy w takich warunkach. Oczy mi bardzo łzawią i zatoki atakują. Już testowałam różne wynalazki typu – kominiarka neoprenowa, ale jakoś słabo to działa. A teraz przymierzam się do okularów uszczelnionych gumą 😉 i mam nadzieję, że do kasku się…

  • Blondynki potrafią się śmiać z siebie

    Pogoda w weekend idealna, żeby (znów) pożegnać się z motocyklem. Wierze, że tym razem nie zmienią mi terminu operacji. Ale potwierdzę dopiero, jak będę w szpitalu już leżeć – czyli we wtorek. Pośmigałam wczoraj, było cudnie. Wprawdzie, już krajobrazy nie takie piękne, bo czerwone liście uschły, ale słoneczko przyjemnie przygrzewało. I byłam u kolegów, którzy…

  • Stresssssss

    Kurs nieuchronnie dobiega końca i za jakiś czas (we Wrocławiu ze 2 tygodnie oczekuje się na egzamin) czeka mnie spotkanie oko w oko z… egzaminatorem. Wyobrażam go sobie jako poważnego faceta koło 50-tki, który mówi mało, a jak mówi – to konkretnie. Za próbę żartowania zabija wzrokiem i generalnie nie odpowiada na pytania, jak nie…