Zamek Niemodlin

20160611_183139Tym razem weekend rozpoczął się dla mnie późnym popołudniem w sobotę – do Kotliny Kłodzkiej dotarłam jakoś koło 17 i zajrzałam na zlot motocyklowy w Ząbkowicach Śl. Nie wypatrzyłam tam żadnych znajomych, to wróciłam do domu wielgaśnym objazdem po krętych wioseczkach z piękną panoramą na góry. Lubię tak czasem się poszwędać sama, jak na myśl o powrocie do domu – dusza protestuje 🙂 . Chce jechać dalej i dalej…

20160612_090133W niedzielę rano postanowiłam odpalić Pomidora, żeby się nie czuł opuszczony i żeby akumulator mu trzymał. Paliwo było na rezerwie to wyskoczyłam zatankować. Już w sąsiedniej miejscowości wypatrzyłam patrol policji, który haltował wszystkich, jak leci. Obstawiali ze 3 samochody, więc chwilkę czekałam na kontrolę. Panowie humor mieli dobry to sobie trochę rozmawialiśmy. Powiedzieli, że mam zgrabny…. silnik, jak na te 650 pojemności 🙂 . Pogadaliśmy o motocyklach, pogodzie i takie tam, a przegląd mam tylko do jutra hehe fuks! Bo dawno tam nie zaglądałam. Jak wracałam, tradycyjnie inną drogą – to znów na nich wpadłam! Ale już tylko wymieniliśmy uśmiechy 🙂 Póki co, jak na te moje kilka lat na motocyklu – policjanci zawsze byli dla mnie w porządku i ja tam szacunek do nich mam.

Zjadłam szybki obiad, wsiadłam na eMTeka i pognałam do Niemodlina. Wymyśliłam sobie, że skoro nie ma żadnych zbiorowych wycieczek moto w okolicy, to niedziela będzie dobra na zaliczenie zaległego zwiedzania zamku w Niemodlinie. Trochę się przeliczyłam z czasem dojazdu i mimo gnania (ale nie na złamanie karku) przez większość trasy, prawie spóźniłam się na ostatnie wejście z przewodnikiem. Tzn. w teorii, bo w praktyce były dni Niemodlina i dużo turystów, więc był poślizg w tym wejściu na zamek, i dzięki temu wszystko się udało…

Zamek w Niemodlinie nie jest w zbyt dobrym stanie, miał wielu właścicieli, a niektórzy przyczynili się jedynie do jego rozgrabienia. Przez jakiś czas była tam także szkoła. Od ubiegłego roku zamek ma nowego właściciela i zaczyna się coś tam dziać w celu wyremontowania i otwarcia nowych miejsc (np. kaplicy, punktu widokowego na wieży i podziemnych tuneli).

Wewnątrz niewiele zostało z dawnego wystroju, eksponaty na wystawach są wypożyczane, albo zostały po nagraniach filmu „Jaśminum”. Pani przewodnik opowiadała dużo (takie trochę zapełnianie tej pustki) i obiecywała, że stopniowo zamek będzie miał więcej do zaoferowania. Największe wrażenie zrobiła na mnie pieśń, jaką pani przewodnik odśpiewała w sali z najlepszą akustyką i sala bursztynowa – taka pokazowa (oczywiście nie z bursztynu).

Wracałam z Niemodlina na Wrocław i coś się nie dogadałam z tą moją nawigacją, bo mi ciągle kazała zawracać, a ostatecznie wywiozła mnie pod autostradę. To jej podziękowałam, a pojechałam na znaki i wg wskazówek napotkanych po drodze motocyklistów. W Oławie na światłach podjechał do mnie endurowiec i spytał o model i pojemność mojego motocykla. Odpowiedziałam, że 320 pojemności, ale gary dwa. „łooo to ma pierdolnieńcie” – skomentował. To się uśmiałam 🙂 . Cóż, to zależy czego się oczekuje od motocykla. Tak, dla mnie ma wystarczające „pierdolnięcie” i wreszcie bez stresu mogę wyprzedzać 🙂 . Choć koledzy na ścigach załamali by ręce…

p.s. W sobotę też odebrałam kurtkę Buse Carrara, którą udało mi się upolować w dobrej cenie. Co do mojej opinii na jej temat – to się chwilowo wstrzymam, bo zrobiłam w niej jakieś 300 km i mnie nie zachwyciła. Mój stary Probiker Monaco bije ją na głowę w trzymaniu ciepła i oddychalności. Potestuję jeszcze trochę i wyrażę ostateczną opinię. Nie mogę zarzucić nic jej jakości, bo jest uszyta z dbałością o każdy szczegół i jest bardzo ładna, ale jak zmarzłam w niej jadąc przy 15 stopniach i zagotowałam na postoju przy 23 – to nieco jestem zaniepokojona tym, czy zakup był trafny.